No i skonczył sie Stalker;( zona była tak radiacyjna że fon mi zdech zanim tam dotarliśmy.
Radioaktywna Zona pożegnała nas porannym przymrozkiem, sennością i tonami burudu xD
A jaka moja relacja ...Wykurwiście było masa ludzi, świetny klimat, atmosfera w nocy jak z horroru.
Pełna swoboda działania teren ogromny zgubiłem sie z 3 razy albo i węcej przebyłem z 40km pieszo przedzierając sie przez lasy mokradła łąki haudy i unikając wojsk.
Artefakty ,zadania, misje każda inna z innym skuutkiem wykonaywana.
Frendly fire oraz zabijanie własnych przyjaciuł dla zysku to nieprzewidziane sytuacje w Zonie.
Co tu pisać boli mnie wszystko ale było wart.
na wiosne zaś ;D
Czekoladki rulez xD