photoblog.pl
Załóż konto
Dodano: 28 MAJA 2013

.

-Tak, wynająłem detektywa by sprawdzić twoja przeszłość, bo jestem wścibskim sukinsynem, który może mieć lekką tendencje do bycia kontrolującym dziwakiem...- Cholera, ona będzie mega wkurzona, kiedy się dowie, że zrobiłem to gówno. - i zgadnij czego się dowiedziałem. Tak, właśnie. Wiem, że sprzedałaś swoje ciało za pieniądze na przeszczep serca swojej matki, ale mam zamiar cię zatrzymać mimo wszystko, bo jestem chory i potrzebuje pomocy.wiele, wiele terapii szokowej..dla mojego penisa..to tylko może załatwić sprawę.

Tak, to się nie stanie.

Mój telefon wydał znajomy dźwięk, który zawiadomił, że mam wiadomość tekstową. Trochę się orzeźwiłem, kiedy zobaczyłem, że to od Isabelli i zanim się zorientowałem otworzyłem wiadomość. Zegar cyfrowy powiedział mi, że była już godzina dziesiąta. Cholera, czyżbym był tam tak długo?

Gdzie jesteś? Jestem sama....w tym wielkim łóżku....nago.

Mój kutas drgnął w spodniach na wyobrażenie tego obrazu.

-Zamknij się. Ten cały bałagan, jest twoja winą, ty napalony mały skurczybyku!- skarciłem mojego wieloletniego przyjaciela.

Spotkanie biznesowe.

Gówno prawda. Gadałam z Jasmine, ale cieszę się, że żyjesz. Dam jej znać.

Dzięki Bogu, że nie zamierzała dalej naciskać. Oczywiście, byłem doskonale świadom tego, że jeżeli stanę przed nią twarzą w twarz, nie będę kłamać. Ale przynajmniej, zdejmie z moich pleców Jasmine...chociaż na chwilę.

Idę spać. Nie krępuj się mnie obudzić, kiedy wrócisz....jeśli chcesz ;)

Oh, chcę, ale tego nie zrobię.

Włożyłem telefon z powrotem do kieszeni i wróciłem do patrzenia na.. na nic. Duch mojej matki nie pojawił się by walnąć mnie w tył głowy. Duch mojego ojca nie wyszedł by mnie skarcić za zmarnowanie dobrego Cuervo, lub powiedzieć, bym zebrał się do kupy i przestał zachowywać się jak totalny idiota. Nie miałem jakiegoś wielkiego objawienia, lub pomocy przy dokonaniu jakiejkolwiek decyzji, co mógłbym zrobić. Podsumowując, to był zmarnowany dzień.. i noc.

Znów wyjąłem swój telefon i zadzwoniłem do wujka Harrego. Harry był kardiologiem, najlepszym w swojej dziedzinie. Nie tylko dla tego, że wydawało się, że zna każdego. Prawdopodobnie dlatego, że był wielkim zwolennikiem wszystkiego, co miało jakiś związek z medycyną. Podobnie jak kupił firmę gdzie ojciec Seleny, Brian, praktykował. To budynek obsługiwany przez specjalistów medycznych z prawie każdej dziedzinie, a Harry był jak gąbka, nieustannie starał się chłonąć jak najwięcej wiedzy o wszystkim, co się dało.Wiedziałem, że zadzwonienie do niego było jak szukanie noża w ciemności, ale chciałem, żeby zobaczył  czego mógł się dowiedzieć o stanie Marii Groves i czy mógłby jej pomóc. Nie było mowy, żeby ktoś dał mi jakiekolwiek informacje czy jej kartę pacjenta - nawet gdyby mi się udało, to nie ma mowy żebym coś zrozumiał. Ale, Harry.. mógł zrobić co chciał.

Po zrealizowaniu telefonu i podziękowaniu Harremu za to, ze zgodził się mi pomóc, zadzwoniłem do Riley'a, by mnie odebrał. Nadszedł czas by wrócić do domu, i choć bałem się reakcji mojego organizmu na widok Isabelli, moje serce tego potrzebowało. Riley dobrze wiedział, żeby nic nie mówić w drodze do domu. Nie byłem w humorze na dzielenie się z nim. Kiedy dojechaliśmy do domu, wyszedłem bez słowa i udałem się w stronę sypialni. Mimo, że znałem drogę na pamięć, nadal czułem się jakbym był ciągnięty w tym kierunku przez jakąś niewidzialną siłę. Ona tam była jak jakiś magnes. Po raz pierwszy od długiego czasu, położyłem się do łózka nie ściągając z siebie żadnego ciucha, oczywiście z wyjątkiem butów. Ona spała, ale była odwrócona twarzą w stronę mojego miejsca. Jej anielska twarz była spokojna, mimo tego, że wiedziałem, że piekielny los..i  ja.. przytłoczyło to ją. Każda cząsteczka mojego ciała chciała jej dotknąć, ale nie mogłem ...byłem brudny, a ona nie. Już nie mówię o tym, że spędziłem cały dzień w mokrych ubraniach, jeszcze się nie myjąc. Nie mogłem pozwolić sobie na zabrudzenie czego tak....nieskazitelnie czystego. Ale moje ręce były już na niej całej, prawda? Dotknąłem ją juz wszędzie, nie zostawiając ani centymetra jej doskonałej skóry niezniszczonej przez moją osobę. Więc, leżałem tylko patrząc jak śpi, notując każdy jej ruch, obserwując jej oddech. I wiedziałem wtedy, że juz nigdy nie będę jej traktował jak seksualną niewolnicę.

Bella

-Zbieraj swoja dupę, albo się spóźnimy.- piskliwy głos Jasmine, nagle zmienił się na bardziej głęboki i władczy niż kiedykolwiek słyszałam, kiedy szczekała poleceniami na mnie spod drzwi do łazienki. Chciałam właśnie szarpnąć drzwi i powiedzieć jej, żeby pocałowała mnie w dupę, ale w mojej głowie nagle głośny huk wstrząsnął domem i meteor wielkości Teksasu rozbił się o sufit i wylądował bezpośrednio na głowie Jasmine. Przebili się na sam dół i tylko jej małe ręce i nogi były dowodem, że nie żyje, bo nie były w ruchu-nawet nie drgnie. Ding, dong suka nie żyje...

-Cóż, to najwyższy czas! -Jasmine pisnęła wyrywając mnie od halucynacji. Dziury w suficie nie było, tak samo jak w podłodze, ani gruzu, ani wielkiego meteoru. Prawdziwy trip po kwasie. Trzeba to zrobić jeszcze raz.

Jasmine dyszała, a następnie była....oniemiała? Naprawdę, to nie było do niej podobne.

-Jesteś absolutnie... Boże, jestem tak cholernie zazdrosna o ciebie teraz.- powiedziała, chodząc wokół mnie.-Jeżeli widok ciebie w tej sukience nie obudzi Justina z tego jestem-wkurzony-na-cały-świat humoru, to już nic mu nie pomoże.

Podeszła do dużego lustra, dołączonego do drzwi szafy Justina i spojrzałam na siebie. Sukienka była wspaniała. Była ona ciemno niebieska, uszyta z satyny, miała wycięcie na plecach sięgające aż do mojego tyłka. Na piersiach to w zasadzie była wstęga, która owijała moje piersi i przechodziła na biodra. Mój brzuch był nagi do miejsca, gdzie zaczynał się dół sukienki. Dyskusja o długości....spódniczka mogła być do podłogi, ale co za różnica, kiedy nie było szczeliny, aż do połowy uda? Przynajmniej materiał był luźny.

Jasmine zawiązała moje włosy do francuza, ale zostawiła rozpuszczone małe kosmyki, specjalnie tak rozmieszczone, żeby wyglądało elegancko. Make-up był odważniejszy, niż którykolwiek, który wcześniej robiłam sama, ale smoky eyes wygląda całkiem dobrze na mnie. Jeśli tylko Louis by mnie teraz mógł zobaczyć.... przyznałby, że jestem innym człowiekiem i może nawet nie wstydziłby się pokazywać ze mną publicznie. Ale wątpiłam czy Justin zauważy mnie taką, jaką się czułam. Jasmine miała rację, zdawał się być wkurzony na cały świat i nie miałam pojęcia, co było powodem. Nawet nie dotknął mnie od tamtej nocy w sali muzycznej, nocy, podczas, której zrobiliśmy najpiękniejszą muzykę, jaką kiedykolwiek miałam przyjemność przesłuchania, nasze ciała i jego fortepian jako jedyne instrumenty w orkiestrze.Musiałem zachichotać, bo to brzmiało banalnie jak diabli, nawet w mojej własnej głowie, ale to prawda.

Brakowało mi go.

Kiedy wrócił do domu ze "spotkania biznesowego" nie obudził mnie. Nietypowe dla niego, fatalnie dla mnie.. katastrofalne dla Cooch. Jasmine powiedziała, że Ryan jej powiedział, że uciekł z biura jak nietoperz z piekła, bez żadnego racjonalnego powodu. Nie odpowiadał na jego telefony, nawet na moje.

-Słyszysz mnie? - Jasmine zapytała,poruszając dłonią przed twarzą. Oh tak, marzyłam znów. Uwaga dla siebie:dowiedz się czy Louis kiedykolwiek dosypał coś do mojego drinka, jak kwas.

-Um,tak? - zapytałam.

-Co mówiłam? - położyła ręce na biodrach i przechyliła głowę z będziesz-mieć-wielkie-problemy-jeżeli-nie-odpowiesz-dobrze wzrokiem.

-Justin stracił swój wzrok, bo sukienka go znokautowała i podporządkował świat pod siebie. - powtórzyłam. Ok, wiec może nie byłam całkiem z nią, ale byłam gdzieś blisko, prawda?

-Ja naprawdę cię czasami nienawidzę! - powiedziała ze zmrużonymi oczami, wiedząc, że kłamała. - ubierz swoje buty. Chłopcy czekają.

Założyłam swoje obcasy i złapałam torebkę, idąc po schodach za małym, ujadającym Chihuahua. Zatrzymałam się na ostatnim schodku, oszołomiona, kiedy zobaczyłam Justina. Był ubrany od stóp do głów.  Czarny smoking, kamizelka marynarka, biała koszula sukienka, czarne buty ... włosy w całkowitym nieładzie. Całkiem smacznie.

Ten strój sprawiał, że wyglądał na potężnego. Zaczęłam się zastanawiać, czy to nie ten sam garnitur, który miał Jackie Chan w tym filmie, w którym garnitur dodawał mu różne umiejętności, których nie posiadał przed jego włożeniem. Spokojnie.. wszyscy wiemy, że Jackie Chan nie potrzebował jakiś gówien 007, by skopać tyłki. Tak samo jak Justin. Spojrzał w moim kierunku i już po chwili odwrócił się do mnie całym ciałem. Ah, więc złapałam jego uwagę po tym wszystkim. Uśmiechnął się niezręcznie, kiedy zeszłam ze schodów i przejechał dłonią po swoich włosach, po czym złapał moją rękę.

-Wyglądasz....oszałamiająco. - powiedział i pocałował tył mojej ręki, jak prawdziwy książę z bajki. Właśnie wtedy uświadomiłam sobie jak ja i Kopciuszek miałyśmy dużo wspólnego. Jak Kopciuszek, byłam dziewczyną z klasy robotniczej i mieszkałam w pięknej fantazji. Tylko zamiast dobrej wróżki, miałam pięcioletni kontrakt. Uśmiech Justina się poszerzył, kiedy zobaczył Bieber bransoletkę na moim nadgarstku, a potem nagle porzucił moją rękę i uśmiech znikł. Potem odchrząknął niezgrabnie i wsunął ręce do kieszeni, zanim powiedział 

-->

Komentarze

~zapraszam https://www.facebook.com/TakJestemBelieberJakisProblem?fref=ts
31/05/2013 13:05:25

Informacje o mdbtlumaczenie


Inni zdjęcia: O świcie slaw300:) dorcia2700*** ostatniepowitanieCRESCENT MOON VIBES xavekittyx*** ostatniepowitanie*** ostatniepowitanie*** ostatniepowitanie*** ostatniepowitanie*** ostatniepowitanie*** ostatniepowitanie