Oparłam się na łokciach tak, że miałam oczy na poziomie jego wzroku. Justin patrzył w nie głęboko. Kiedy myślałam, że spojrzy na moje nogi czy tyłek on tego nie zrobił, cały czas patrzył tylko na moją twarz.
Nie przerywając kontaktu wzrokowego, ani nie przerywając grania seksowej melodii pochylił się do przodu składając mokry pocałunek na mojej łechtaczce. Wzięłam głęboki oddech mimowolnie szarpiąc nogami. I oczywiście zepsułam granie Justina, gdyż moje stopy dotknęly klawiszy, na co on szeroko się uśmiechnął. Podobało mu się to, że w taki sposób na mnie działał.
W dalszym ciągu kontynuował to co robił. Jego usta były gorące i wilgotne, boże tak delikatnie mnie pieścił.
Było mi tak cholernie dobrze. .
Kiedy się odsunął moje uda drżały niekontrolowanie, a łechtaczka prosiła by zbliżyć się do przyjemności, którą były usta chłopaka. Justin nagle poderwał się z miejsca, mocno złapał mnie za nogi, po czym zacząl całować i ssać moją cipkę, jakby od tego zależało jego życie.
Wplątałam palce w jego włosy, by na wszelki wypadek móc zmusić go do pozostania tam, gdzie jest obecnie. W tym samym czasie moje ciało przejął orgazm. Odchyliłam głowę w tył, a uda mocno zacisnęłam wokół jego głowy.
Dopiero gdy orgazm zaczął odchodzić, zdałam sobie sprawę, że odcięłam mu dostęp do powietrza.
- O cholera! Wszystko w porządku? - zapytałam spanikowanym głosem podnosząc jego głowę.
Miał na twarzy złowieszczy uśmieszek. Oblizał resztki mojego orgazmu z ust.
- Nie do końca ale zaraz będzie.
Nie wiem jak on to zrobił, ale chwilę po tym stał wyprostowany, a jego spodnie były wokół kostek. Jego penis był twardy i uniesiony w górę. Podniósł mnie z fortepianu i usiadł z powrotem na ławce, ze mną na kolanach. Uniósł moje biodra, po czym delikatnie mnie na siebie nasunął. Mimo, że byłam na górze nie mogłam kontrolowac sytuacji. To Justin.. Był we mnie, wokół mnie, pode mną.. Był wszędzie.Z każdym pchnięciem jego penis był coraz głębiej, a jego ruchy było coraz szybsze. Wbiłam paznokcie w jego plecy. Wiedziałam tylko to, że muszę go trzymać. Muszę go trzymac żeby go nie stracić.. Kilka ostatnich pchnięci doprowadziło nas obu na szczyt. Trzymał twarz dociśniętą do moich piersi, a ramiona owinął wokół mojej talii. Nie przeszkadzało mi to że był wciąż we mnie. Milczał. Jedynym słyszalnym dźwiękiem były nasze ciężkie oddechy. Nie pozwolę mu odejść.. Nigdy. Pocałowałam go w czubek głowy. Nie mogłam kurwa mu pozwolić, nie mógł odejść . Pięć lat to za mało. To tak cholernie szybko zleci. Bałam się.
Wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że i tak nie mam u niego szans. Ja? Dziewczyna zupełnie nie z tej ligi.
~*~
Kiedy strumień ciepłej wody pod prysznicem uderzył w moją skórę, zaczęłam cicho szlochać.
Justin jest tylko moim właścicielem. Dosłownie jest moim właścicielem. Może patrzeć w moje majtki, może robić ze mną co chce. Nic więcej.Jestem tylko głupią dziewczyną, w dodatku niedoświadczoną.
Justin Bieber to człowiek mający cały świat w dłoni, a ja nie mam nic do zaoferowania. Boże dopomóż mi. Ja zwyczajnie się w nim
zakochuje. Znikąd Justin pojawił się w kabinie prysznicowej łapiąc mnie z zaskoczenia.
- Hej mam zamiar iść pod prysznic w pokoju gościnnym , chciałem tylko powiedzieś, jakbyś mnie szukała... Płakałaś?
- Um... Nie. Dlaczego bym miała płakać? Po prostu miałam coś w oku.
- Skoro tak, to w porządku.. - powiedział bez przekonania.
- Jest dobrze. - wyszedł.
Jestem silna. Jestem odporna. Zrobiłam wszystko, co w mojej mocy by pomóc rodzicom. Poradzę sobie. Będę walczyć. Będę o niego walczyć.
JUSTIN
Następnego dnia rano siedząc w swoim biurze postanowiłem zadzwonić do Jenska. Wiem, że Isabella mnie okłamała. Bo ona na prawdę płakała. Ale nie mogę zrozumieć dlaczego. W tej chwili zadzwonił telefon.
- Hej Bieber. Tutaj Jenks. Mam informacje które chciałeś.
- Więc słucham.
- Mam długopis i kartkę pod ręką ?
- Mam, mów.
- Isabella Faye Groves. Ma 22 lata, mieszka w domu w Forks w Waszyngtonie wraz z rodzicami, Marią i George'm Groves. Wzorowa uczennica. Jest prostym dzieckiem. Jej ojciec jest szefem policji, ale niedawno zrezygnował z posady żeby zaopiekować się chorą żoną
Marią. Jej matka jest śmiertelnie chora, potrzebuje przeszczepu serca. Niedawno wpłacono na jej konto dużą sumę pieniędzy, dobroczyńca był anonimowy.
To wszystko co mam.
Nie wiem co powiedzieć. Właściwie zachciało mi się płakać.
- Bieber? Jesteś tam?
Nie mogłem nic z siebie wykrztusić. Nie teraz. Pamiętam jak to było, kiedy ja straciłem rodziców.
A Isabella zrobiła najbardziej bezinteresowną rzecz, jaką kiedykolwiek widziałem. Oddała swoje własne ciało w zamian za życie matki.
Była niczym święta, a ja traktuję ją jak niewolnika seksu.
Poczucie mojej winy było nie do zniesienia..
Rozdział został przetłumaczony przez Karolinę. Dziękuję jej za to, że wyręczyła mnie, kiedy miałam tak dużo nauki, a wręcz byłam zawalona wszystkim.
Chciałabym serdecznie każdemu podziękować za życzenia, które mi złożyliśicie. Szczególnie dziękuję Julce i każdemu czytelnikowi. DZIĘKUJĘ <3 komentujcie, komentujcie..
ZAPRASZAM NA CALL MY SISTER, pojawił się 6 rozdział. :) KLIK
FOLLOWNIJCIE KONIECZNIE NASZYCH BOHATERÓW
ASK - pytajcie. :)