-Mam nadzieję, że ci to nie przeszkadza. Serio nie miałam wyboru, ponieważ wszystkie moje rzeczy zniknęły. Co do cholery zrobiłeś z moimi ubraniami? - zapytałam
-Miałem w planach, żeby zabrać cię dzisiaj na zakupy, po południu, więc pozbylem się twoich rzeczy - powiedział, unosząc swoją serwetkę - Nie wiedziałem, że prześpisz cały dzień. Przepraszam.
- Nie możesz tak po prostu pozbywać się moich rzeczy - pisnęłam
-Nie pozbylem się wszytskiego, tylko ciuchów - powiedział lekceważąco - nie były na równi z moim stylem życia.
-Dobra, jesteśmy snobami? Przepraszam, że nie przyszłam przygotowana, do twojego szykownego stylu życia, Richie Rich.
-Przeprosiny są zbędne - powiedział poważnie - zajmiemy sie tym jutro, i musze przyznać, że wyglądasz apetycznie w mojej koszuli.
Patrzył na mnie w sposób, jaki można byłoby wszystko jeść jak w bufecie, i nie jadł w dzień. Było to w momencie, kiedy oblizał swoje wargi, że aż musiałam odwrócić wzrok, nagle stał się taki bardzo zainteresowany mną. Wszystkie trzy posiłki były już wyłożone na stół, sałatka gotowa do rozpoczęcia, soczysty stek i pieczone ziemniaki, no i kawałek cista czekoladowego, trzywarstowego, a z boku stały lody waniliowe, które były na deser.
-Zrobiłeś to wszytsko?! - zapytałam, rozkładając serwetke na kolanach.
-Jestem multimilionerem, nie muszę gotować - powiedział, podnosząc swój widelec, i wbijając go w sałatkę - Płacę ludziom, za robienie tego całego gówna dla mnie.
-A, rozumiem. To coś takiego, w jaki sposób można zapłacic za cipkę? - zapytałam, biorąc łyk wody, ze stojącego kielicha przede mną.
Justin zakrztusił się sałatką, którą właśnie spożywał, i dalam sobie w głowie piątke i uśmiechnęłam się z wyższością.
-Dlaczego tak jest? - zapytałam, w ogóle nie niepokojąc się o jego dobro.
-Ten temat nie jest do dyskucji - powiedział, biorac łyk wina - Jak się czujesz? Masz jakieś krawienia, albo skurcze?
Dopuki nie wspomniał o czymś, o czym już prawie zapomniałam, czyli o mojej małej wycieczce do doktora cipek.
-Dobrze, to dosyć osobiste pytanie, ale jeśli musisz wiedzieć..
-Muszę i nic o twoim ciele i o tobie nie jest osobiste przede mną, przez kolejne pięć lat. Przyzwyczaj się do tego, tak będzie lepiej. Teraz powiedz.
Zacisnęłam zęby, próbując powstrzymać, się od powiedzenia mu, że ma sie pierdolić, chociaż, to faktycznie byłoby gorące..Wobrażałam sobie tę scenę teraz, i szybko liczyłam do dziesięciu w głowie, uspokajając się.
-Skurcze ustąpiły, a krwawienia w ogóle nie miałam. Czy to oznacza, że zamiarzasz pieprzyc mnie teraz?
-Tak. Ale jak, tutaj na stole? - zapytal żartobliwie, gdy potrząsnął stołem, sprawdzając jego wytrzymałość.
Posłał mi krzywy uśmieszek, aby upewnić się, że wiem, że tylko żartował.
-Myślę, że mogę pozwolić, abyś miała wolny wieczór, na odzyskanie sił. Wiem, że mnie nienawidzisz i musisz myśleć na prawdę straszne rzeczy o mnie, ale ja nie jestem potworem. Jestem w stanie okazać wspołczucie, teraz, i później.
Podwójny Agent Coochie była gotowy żeby wykonać swój taniec, i była rozczarowana, gdy wzięła spowrotem to wszystko.
Ona groziła buntem, ale psychicznie nadepnęłem suce na twarz i kazałam się zamknąć.
-Czy pozwalasz wszystkim wiedzieć, że jesteś w porządku? - zapytał, krojąc swój stek.
Nie bylam pewna, jak zareagować na jego słowa. Gdybym powiedziala mu prawdę, mogłabym go wkurzyć, i zdecydowałby się zabrac mój telefon. Ale on nigdy nie ustalił żadnych zasad w związku o kontakcie z rodziną lub przyjaciółmi, no i wiedział że mam komórkę. Nie cierpię kłamać, ponieważ jedno kłamstwo, ciągnie za soba kolejne, i następne. No i nie mogłam się doczekać patrzenia na jego ładną twarz i jego napady złości. Więc, pieprzyć to. Powiem mu prawdę.
-Rozmawiałam z moim najlepszym przyjacielem Louisem, zanim przyszłam na obiad.
-A twoi rodzice? - zapytał, a jego twarz wcale nie pokazywała tego, żeby się denerwował
Byłam conajmniej rozczarowana, delikatnie mówiąć.. Myślałam, że porwę podwójnego agenta i jego środkowego napastnika, który zniży mnie do ziemi, i zmusi do ssania go w moich małych ustach.
-Oni myślą, że jestem na studiach na NYU. Będę musiała w końcu do nich zadzwonić, ale nie mogą wiedzieć gdzie jestem, i co robię. To mogłoby ich zranić.
Justin pokiwał głową, i zrobił namiot ze swoich palców pod brodą.
-To zrozumiałe. Chcę żebys czuła swobodę w utrzymywaniu kontaktu z kim trzeba. Tak długo, jak będziesz trzymać się naszej umowy, i nie będziesz próbowała jej złamać, będziesz miała jak najbardziej wolność, którą cieszyłaś się, zanim trafiłaś do mnie.
-Najbardziej? - zapytałam unosząc jedną brew.
-Wszystko, z wyjąkiem ciała oczywiście, bo należy do mnie - wyjaśnił
-Moge wyjść z domu kiedy chcę? - zapytałam, testując ograniczenia
-Spodziewam się ciebie, że będziesz tam, gdzie ja jestem, chyba, że wcześniej ustalimy twoja wycieczkę. Chcę wiedzieć, gdzie jesteś cały czas. No i może się zdarzyć, że poczuję potrzebę przyjścia do domu w ciągu dnia, dla ukojenia - powiedział z krzywym usmiechem - pozwól mi wyjaśnić, to nie byle krzywy uśmiech, mój cooter przecieka w nienormalnym tempie, i obawiam się o bezpieczeństwo drogich tkanin, które wykładają fotel. Siedziałem w tym fotelu, wyciągając ramiona do przodu, mając nadzieję, że moja reakcja będzie zauważalna.
-Czujesz się zestresowany teraz? - zapytałam, zmysłowym głosem
Nie pytaj mnie gdzie przyszli. Nawet nie rozpoznaję własnego głosu, najwyraźniej go zawiodłam, bo dałam mu pozwolenie, żeby przejął kontrolę nade mną, wszedł prosto w mój mózg, i utworzył tam sobie obóz. To jest moja historia, będę się jej trzymać.
Justin zaśmiał się, i oblizał dolną wargę, na prawdę mnie to wkurzyło, bo tak jakby zrobił to celowo.
-Zobaczymy. Mam niesamowicie seksowną kobietę w swoim domu, za którą płaciłem, i chciałbym z nią zrobić co chcę, ale nie mogę, bo przyniosłem jej już trochę dykomfortu. I tak, jestem zestresowany, tak myslę - podkreślił.
Podwójna Agentka Coochie znalazła część mojego mózgu, która kontroluje moje ruchy, i obsadziła je flagami. Straciłam kontrolę nad własnym ciałem. Położyłam serwetke przy swoim talerzu, i odepchnełam się od stołu. Justin uważnie mnie obserwował.
Gdy szlam do niego, usiadł w fotelu, i przechylił głowę, z brwiami zmarszczonymi pytająco i czekając na to co miałam zamiar zrobić. No i osunęłam się między nim, a stołem i opadłam na kolana.
-Co robisz, Isabello? - zapytał głębokim, zachrypniętym glosem
-Zarządzam stresem - uśmiechnęłam się z wyższością, odpinając jego pasek, z niewiarygodnym zaufaniem.
-Jestem przekonany, że ci powiedziałem, że masz wolny wieczór - powiedzial, i odsunał swoje krzesło, aby dać mi troche więcej miejsca do pracy.
-Tak, powiedziałeś - rozpięlam jego spodnie, i odsłoniłam jego spodnie, ponieważ postanowiłam pozostawić pocałunki na jego wypukłości, tuż pod jego majtkami z Calvina Klein'a.
Justin przebiegł palcami po moich włosach, a potem ujął mój podbródek, podnosząc go tak, żeby nasze oczy się spotkały.
-Jeżeli zamierzasz brnąć w to dalej, nie zamierzam Cię zatrzymywać - powiedział.
-To nie - powiedzialam, zanurzając glowę w dół, by móc kontynuować swoje działania.
Odsunął swoje krzesło dalej, aż był po prostu poza moim zasięgiem.
-Nie, dopóki mam swój deser.
Niespodziewanie podniósł mnie, i posadził na brzegu stołu, wypychając dania z obiadu spowrotem. Jego ręce były na obu moich kolanach, kiedy rozłożył moje nogi i podciągnął się bliżej, przeniósł je powoli w stronę moich ud, zanurzył się pod koszulę, i przesuwał ją po drodze.
Oboje patrzylismy, jak ujawnił moją nagość, która była pod spodem. Dyszałam, kiedy uslyszałam ryk z glębi jego piersi. Zawsze starałam się być przygotowana w tym zakresie, ponieważ... Nigdy nie wiadomo, kiedy to się może skończyć w jakimś dziwnyn wypadku, i ktoś może mieć potrzebę by coś tam zobaczyć. Spójrzmy prawdzie w oczy, niecodzinne wypadki, tam gdzie byłam, nie powinny być takie wynaturzone.
Oblizał wargi, patrząc pożądliwie na mnie i w końcu zwróciłam swój wzrok na dół.
-Jestem pewny, że nie będziesz miała nic przeciwko, jeżeli tylko pocałuję, i wszystko będzie lepsze..
Nie czekając na moją odpowiedź, rozłożył mnie szerzej, i zaczął ssać wewnętrzną stronę mojego lewgo uda.
-Umm... Justin? - zaczęłam drżącym glosem
-Hmm..? - zanucił, robiąc dalej to co robił
-Czy ty na prawdę myslisz, że stół w jadalni jest najlepszym miejscem, aby to zrobić? To znaczy, to może być bardzo niehigieniczne.
-Jem wszystkie posiłki przy stole - wymamrotał przed moim udem.
-->