photoblog.pl
Załóż konto
Ważne!

Zdjęcie widoczne dla użytkowników posiadających konto PRO

Kup konto PRO
Rozdział 2
Dodane 30 KWIETNIA 2013
1246
Dodano: 30 KWIETNIA 2013

Rozdział 2

ISABELLA

 

-Isabello, tracisz mój czas i prawdopodobnie moje pieniądze.

-Chcesz, żebym... Tutaj? Teraz? - zapytałam nerwowo.

-Czy ja się zająknąłem? - zapytał Tajemniczy Mężczyzna, unosząc jedną brew.

Opadłam przed nim na kolana i przełknęłam ślinę. Bardzo istotne było wykonanie kilku głębokich oddechów i trzymanie nerwów na wodzy, by nie zwymiotować wprost na jego podołek. Chyba to nie wyjdzie zbyt dobrze.

-Włóż go do budzi, Panno Groves - westchnął głęboko.

Pieprzyć to! Teraz nie ma czasu na naukę, nie?

Pochyliłam się i wzięłam do ręki jego penisa, stwierdzając, że nie jestem w stanie nawet objąć go całego. Jestem pewna, że wyglądałam tak głupio, jak sądziłam, próbując wymyślić najlepszy sposób, by to zrobić. Coś mokrego było na jego czubku, nie byłam pewna co mam z tym zrobić. Więc otworzyłam usta i polizałam go czubkiem języka. Usłyszałam jego cichy syk, co wzięłam jako zachętę. Czując się bardziej ośmielona, owinęłam usta wokół główki i possałam ją trochę. Potem otworzyłam szerzej usta, by wziąć go tak głęboko, jak potrafiłam co nie było jakoś specjalnie głęboko. Jak już mówiłam, skurwiel był ogromny. Byłam prawie pewna, że moja szczęka nie zamknie się przez parę następnych godzin.

-No dalej, potrafisz więcej, niż to - rzucił mi wyzwanie.

Naparłam na niego bardziej, dopóki główka jego penisa nie dotknęła mojego gardła. To naprawdę byłoby dużo łatwiejsze, gdybym miała szczękę jak wąż, który potrafi połknąć swoją ofiarę w całości. Mniej więcej wtedy zaczęłam się modlić o to by nie zwichnąć sobie szczęki. Wyciągałam go i z powrotem wkładałam do ust, lecz tym razem mój odruch gardłowy nie chciał ze mną współpracować. Zakrztusiłam się mimowolnie, co spowodowało ciąg następnych wydarzeń: w pośpiechu, chcąc opanować odruch i nie zwymiotować na niego, wbiłam lekko zęby w delikatną skórę na jego penisie, on zawył z bólu, po czym odepchnął mnie i praktycznie doczołgał się do fotela, by uciec ode mnie i moich morderczych ust.

-Cholera! - krzyknął i zaczął sprawdzać swojego penisa.

Przecież nawet nie przegryzłam skóry, dzieciaku.

-Chyba sobie, kurwa, żartujesz! Czy ty kiedykolwiek wcześniej ssałaś fiuta? - zapytał, a złość nieco zniekształciła rysy jego twarzy. Ale nawet nachmurzony był piękny - Bo to było niewątpliwie najgorsze robienie laski, jakie kiedykolwiek widziałem.

Och, więc teraz jest takim Simonem Cowell'em, tylko że od robienia lodów?

Kurwa, nienawidzę go.

-Przepraszam, ja po prostu nigdy...

-Nigdy nie robiłaś loda? - zapytał z niedowierzaniem. Pokręciłam przecząco głową - Jezu... - wymamrotał. Zakrył twarz dłońmi i wziął głęboki oddech.

Jego brak wrażliwości na sytuację, czy może jego nadwrażliwość na nią strasznie mnie drażniła. Choć wiedziałam, że powinnam trzymać język za zębami, bo nie oszukujmy się, on teraz może ze mną robić co tylko chce, nie potrafiłam wytrzymać... Niech wie, co o tym wszystkim myślę.

-Może nie jestem typem dziewczyny, która lata wokół władając przez cały dzień penisy do ust i przepraszam, że zraniłam twojego Kolegę, ale nawet gdybym była doświadczona w tego typu rzeczach, to... Po prostu nie ma mowy, żeby mieć w gardle coś tak wielkiego. Może jesteś po prostu jakimś wybrykiem natury? Pomyślałeś o tym kiedyś? Ty i twój cudowny, olbrzymi penis możecie Pocałować. Mnie. W dupę - krzyknęłam, akcentując to co mogłam. 

Ja i mój nieistniejący mózg pokazaliśmy właśnie ohydny przypadek słowotoku. Mogłam przez to stracić kontrakt i zniszczyć to wszystko. On po prostu siedział i patrzył na mnie przez kilka minut, a jego twarz wykrzywiona była od zaskoczenia, po złość. Potem wyglądał na nieco zmieszanego i może trochę zesztywniał. Kilka razy otwierał i zamykał usta, jakby chciał coś powiedzieć, a potem wydawał się zmieniać zdanie. Minuty mijały, kiedy odwrócił głowę w bok, a potem znów spojrzał na mnie.

-Więc z tego co mówiłaś, uważasz, że mam dużego? I to może być coś imponującego? - zapytał z samozadowoleniem wypisanym na twarzy.

Usiadłam na podłodze i skrzyżowałam ręce na piersi, całkowicie upokorzona, ponieważ tak, sądzę, że to właśnie powiedziałam. Ale nie ma mowy, że przyznam się do tego, po raz drugi.

-Masz w ogóle jakieś doświadczenie seksualne? - zapytał, a ja znów pokręciłam przecząco głową.

Westchnął i ponownie przeczesał włosy palcami. Wyglądał jakby był milion mil stąd, prawdopodobnie rozważając, czy mnie zatrzymać, czy nie. A potem schował w końcu penisa w spodnie i wstał, górując nade mną. 

-Chodźmy.

-Gdzie idziemy? - zapytałam gotowa błagać go, by nie sprzedawał mnie Jabbie z Gwiezdnych Wojen.

-Do domu - odpowiedział krótko.

-Więc nie jesteś zły? - zapytałam, gramoląc się na nogi, by dogonić go opuszczającego pokój wielkimi susami.

-Och, jestem ekstremalnie wkurzony, ale próbuję nie być - powiedział, nawet nie odwracając się by na mnie spojrzeć, kiedy szedł korytarzem - Myślę, że jeśli weźmiemy pod uwagę jasną stronę tego wszystkiego może to oznaczać, że będę mógł wyszkolić cię, byś robiła to w sposób, jaki lubię. Ale teraz rozmiar Kaliforni jest obolały i nie za bardzo jestem tym zachwycony. Gdzie są twoje rzeczy?

-W tamtym pokoju na końcu korytarza - westchnęłam.

Nie mówiliśmy już nic, kiedy przemierzaliśmy korytarz, po czym weszliśmy do pokoju, w którym wcześniej się przebierałam i zostawiłam swoje rzeczy, w tym mój telefon komórkowy, dzięki Bogu. Stanął przed drzwiami i czekał na mnie, aż przebiorę się w mój podkoszulek i spódnicę, zamiast tych bandaży, które jak przypuszczam, uchodziły za strój w tej gównianej dziurze. Kiedy skończyła i czułam się mniej odkryta, mężczyzna poprowadził mnie przez tylne wejście klubu, które jak zakładam, było przeznaczone tylko dla tego typu gości. Kiedy dotarliśmy na parking, Tajemniczy Mężczyzna podszedł do limuzyny, gdzie przy drzwiach stał niski blond-włosy mężczyzna w czarnym garniturze i kapeluszu kierowcy.

-Panie Bieber - mężczyzna przywitał go skinieniem głowy, gdy otworzył tylne drzwi.

-Riley - powiedział, kiedy położył rękę na moim krzyżu i wprowadził mnie do środka - Jedziemy do domu na wieczór. 

-Tak jest - powiedział kierowca, kiedy Pan Bieber, aka Tajemniczy Mężczyzna, usiadł na ogromnym tylnym siedzeniu limuzyny i przysunął się do mnie. Nie to, że nie było mnóstwo miejsca... 

Jeju, słyszałeś kiedyś o przestrzeni osobistej, koleś? 

Samochód wyjechał na ulice Seattle w ciągu sekundy. Pan Bieber wziął głęboki oddech i przesunął się na siedzeniu, w momencie, gdy szarpnął lekko swoje krocze. Zgaduję, że Kalifornia wciąż jest w furii. Uśmiechnęłam się trochę do siebie, bo naprawdę miałam w dupie to, czy było mu niewygodnie. 

 

-->

Komentarze

~csac troche mi to przypomina greya;p
21/05/2013 19:08:29
~paula Hahaha ugryzła go, haha cały czas się śmieję z tego ;p
10/05/2013 14:52:58
~hdx bieber jest slawny w tym opowiadaniu <3
06/05/2013 10:22:33
mdbtlumaczenie nie jest slawny, jest bogatym i wpływowym człowiekiem, który na bardzo dużo może sobie pozwolić.
06/05/2013 14:22:26

Informacje o mdbtlumaczenie


Inni zdjęcia: Stadion żużlowy paulsa34133. atana... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24Idealista downwardspiralŚlepowron slaw300:) dorcia2700