nie wiem kiedy sprawdzę wszystkie powiadomienia, nie chce mi się i nie mam na to siły, ani trochę
Było dobrze parę razy, było dobrze gdy spadały gwiazdy i innym razem gdy czas się zatrzymał.
To jest sekret, wyjęta z czasoprzestrzeni noc gdy nic się nie liczyło.
Było zimno, a okna pozostawały otwarte i mój umysł już na zawsze przestał być jasny.
Płakałam i śmiałam się jednocześnie.
Czułam smutek, który był dobry. Rozumiesz? Ten smutek sprawiał szczęście, to było cudowne.
Teraz jest tylko ciemna pustka.
Długo sądziłam, że mnie naprawiono, że komuś się udało i teraz widzę, że to iluzja, w której chcę jednak do końca trwać, bo takie szczęście jest po prostu dobre. . . a czasem tak trzeba
Z dobrymi przestępcami się nie żyje, a ja jednak nie chcę umierać. Nie przez....po prostu. Będę jeszcze żyć, jestem to winna walczącym o mnie. Cokolwiek.
Matka zrealizowała receptę. Nic się nie zmieniło.
Nie krzyczę, nie płaczę, a cienie nie napawają lękiem.
Nie mam psychozy jak dotychczas, nie rzucę się z pazurami na nikogo. Narazie
Ale to nie ma znaczenia,bo nic się nie zmieniło.
Jestem po prostu na lekach, przyćpana i spokojna.
I wciąż taka sama
Zaborcza, zachłanna, niedojrzała, dziecinna.....i chce, wciąż chce niebieskich oczu na własność, wyłączność