Życie nigdy nie było w porządku, nie bywało wcale doskonałe, pozornie dawało, istotnie odbierało.
dawało sceptyczny wizerunek świata, w którym byliśmy, trwamy i żyć będziemy.
A jednak jesteśmy, pozornie szczęśliwi, nieświadomie ukojeni, jutro lepsi. gorsi.
Egzystencja to oczekwianie, nadzeja na coś lepszego, czekanie, na nic.
To wszystko nie jest w porządku, wcale nie musi być, jesteśmy tylko marnymi istotami,
ale drugi człowiek, potrafi zmienić każdy pogląd, na każde zjawisko, zmienić termin istnienia,
potrafi odebrać, skrzywdzić i znienawidzieć, czasami wcale tego nie chce, tak myślę.
Jednak, gdy druga osoba, siedzi i gubi się we wszystkim, ma dość wszystkiego, siebie i wokół otaczający chaos,
staje się być osamotnioną jednostką, w nicością w sercu, z garścią uczuć, a zarazem nie wie, co z tym zrobić?
Czasami chciałabym zasnąć i nie wstać, tylko dlatego, aby pokazać, jak bardzo tego nienawidzę, abyś cierpiał jak ja,
bo teraz nie mam siły, na myślenie, a ciągle muszę to robić, szukać rozwiązania, którego tak naprawdę znać nie chcę.
a jednak mam czasami, o trochę za dużo.