Sterta papieru wala mi się na biurku, sama nie wiem, czego już szukam.
Czuję się koszmarnie, kiedy następna kartka zostaje wypisana, a potem tak następna i następna..
Generalnie namiętnie skupiłam się dzisiaj na 50-ciu stronach, 3 zeszytach + zbiorze zadań z chemii.
Pomijając fakt, że totalnie olałam historię, angielski. Taa, pocieszeniem jest to, że w piątek biol i kolejna chemia,
a z tym wiąże się fakt, iż kolejne 2 działy do nauczenia, ale taaak, chciałam iść na biol-chem-fiz.
Chyba zaczęła się intensywna praca od września, piątek pytanko z biol, a w pon 2 już sprawdzian <3
pomijając kilkanaście pytanek z historii, karktówki i kolejnej poniedziałkowej z matematyki, fizyk, karktóweczki z łaciny,
sprawdzianu z TI, PO..pytanku z ang+niemiecki i wiele, ale to wiele innych.
MUSIAŁAM SIĘ WYŻALIĆ, jest wręcz wyśmienicie, cholernie mi Ciebie brakuje, wiesz kochanie? :(
jutro mam na 3 lekcje, ale wstajemy rano kuć dalej chemie, kocham ją.