"sometimes the blues is just a passing bird
And why can't that always be"
"Regálame tu risa,
enseńame a sonar
Haces que mi cielo
vuelva a tener ese azul,
pintas de colores
mis mańanas solo tú"
Najlepsze, co mogło się wydarzyć, stało się wczoraj w nocy! Ubrana w dziesiątki swetrów, opatulona szczelnie kołdrą zaczytywałam się naprzemiennie w rozmaite książki. Owszem, czasem odpływałam myślami, ale ganiłam się za to i ostatecznie, przezwyciężając różne pokusy, zrobiłam wszystko to , co zaplanowałam [moze to przez prezent od losu, jakim jest ta dzisiejsza dodatkowa godzina] ;) alee żeby nie było, spora porcja nauki została też na dziś, jednakże cała noc przede mną, więc staram się nie martwić. No właśnie, staram się... Ostatnio chodzę ciągle poddenerwowana, nie wiem co się dzieje, na pewno nie jest to wina pogody ii rozpowszechnionej depresji jesiennej, mnie się takie rzeczy nie imają!, przynajmniej ja im nie pozwalam zostać na dłużej. A może to ten przejmujący chłód, jaki zakradł się do mojego pokoju i nie chce zostawić mnie choć na chwilę samej? [takk, mimo ujemnej temperatury za oknem ja nadal mam zimne grzejniki- mam dość bezsilności, ze nic z tym zrobić nie mogę!]
Marznę, zaczynam chorować, alee uśmiech nie schodzi mi z twarzy (!)
CHHWILO TRRWAJJ!
aaa właśnie, nie napisałam co się stało! O 2:30 padał śnieg!!!
[JUŻ NIEDŁUGO DOMEK (!) ]