Zdjęcie powyżej przedstawia niezidentyfikowany obiekt wampopodobny. Został on zakupiony w sklepie z używaną odzieżą, więc nie mam żadnego pudełka, które mogłoby pomóc w jego identyfikacji. Podejrzewam iż jest to Wampa nie tylko na podstawie podobnego wyglądu, ale również na podstawie napisu znajdującego się na jego nodze. Gdyby ktoś byłby w stanie zidentyfikowac ten obiekt wampopodobny byłabym wdzięczna za kontakt.
Jak napisałam w tytule dalej czekam na śnieg. Niezidentyfikowany obiekt wampopodobny, zwany dalej wampopododny, chyba też chce żeby spadł. Na pewno nie jest zadowolony z faktu iż tego roku zamiast śniegu spadł brokat zmieszany z plastikowymi gwiazdkami. Szczerze pisząc, ja też nie jestem super zadowolona z tego powodu, gdyż ponieważ mam teraz pół pokoju w brokacie (gwiazdki na szczęście udało się odśnieżyć). Właściwie dzisiaj rano padał śnieg, ale pod wpływem kontaktu z podłożem zmieniał stan skupienia na najbardziej dobijający ze wszystkich, co i tak skutecznie odwracało uwagę uczniów od lekcji. Oczywiście twierdzenie to dotyczy tylko uczniów którzy uważali, a nie było ich zbyt wielu. No ale jak tu się skupić na lekcji kiedy Premiera Gwiezdnych Wojen 3D jest coraz bliżej? Na dodatek wszyscy są teraz wyjątkowo zmęczeni, bo zaczął się magiczny okres koniec-semestru-i-trzeba-napisać-wszystkie-zaległe-sprawdziany-i-poprawić-te-które-nie-poszły-najlepiej, czyli ogólnie rzecz ujmując wkuwać po nocach.
Wampopodobny nie ma takich problemów bo najprawdopodobniej nie musi chodzić do szkoły. Jego jedynymi obowiązkami (jak na razie) jest stanie i robienie skrzywa. Właściwie kazałam mu sie uśmiechać do ludzi, ale kiedy zobaczyłam jego marne próby (i jego ZĘBY) stwierdziłam, że lepiej i bezpieczniej będzie jak pozwolę mu mięć taką minę jak sam chce. Raczej nie chcę nikogo przestraszyć, chociaz w moim pokoju ludzie podobno i tak dziwnie się czują. Istnieje taka możliwość, że ma na to drobny fakt, iż w moim pokoju wszystko dosłownie się na ciebie gapi. Postaci na plakatach. figurki, postaci na okładkach książek, duchy... choć duchy to niekoniecznie bo ich nie widać. Ale za to słychać. Nie wierzycie? To nie jesteście sami. Raczej mało kto mi wierzy. Wszyscy mówią, że to po prostu podłoga skrzypi. Taa... na spokojnie, kiedy w ciemnym pokoju nie słyszycie żadnych kroków (które zawsze ucichają kiedy zapala się światło) to możecie sobie tak mówić. Wampopodobny właśnie krzywo się na mnie popatrzył... czyżbym tylko ja wierzyła w duchy?
Mam nadzieję, że wszystkim, którzy przeczytali ten wpis poprawił się humor. W końcu w Gwiezdnych Wojnach pojawia się wiele humorystycznych scen. Co? Dalej wam smutno? A nie, chyba się uśmiechacie... Nie? No przecież widzę! Śmiejecie się ze mnie! Właśnie o to chodziło, Gwiezdne Wojny powinny przecież przynosić radość.
Niech Moc będzie z Wami!
P.S. Serio, jak ktoś zna historię tej figurki to niech da znać.