oh zupełnie nieistotne zdjęcie, ważne, że zrobione rok temu.
punkt odniesienia, według którego analizuję dziś.
i mam wrażenie, że osuwa mi się grunt pod nogami,
od przepaści dzieli mnie jeszcze parę wydarzeń,
które z hukiem zniszczą dotychczasową rzeczywistość.
takie tam trójkowe pobudki:
`I like to see you, but then again,
That doesn't mean you mean that much to me.
So if I call you, don't make a fuzz;
Don't tell your friends about the two of us.
I'm not in love, no no, it's because... `