Dzień jak codzień. Tylko, że dzisiaj właczając facebook'a zobaczyłam wpis Matyldy; była w nim strona
http://www.ptroa.co.il/petition/
Włączyłam ją. Obrazuje sposób traktowania zwierząt w Chinach. Przestrzegali, że są to drastyczne sceny. Nie uwierzyłam. Oglądałam dalej. Wyłączyłam przy 33 sekundach.
Zasłoniłam twarz rękami i płakałam. Cały czas mam przed oczami te sceny.
Gotują je żywcem.
Gdy je zabijają, nie robią to w humaniitarny sposób a jakby to były zwykłe warzywa.
Popatrzyłam się na swojego kota.
Miauknął. (nie wiem jak to się pisze)
Powiedziałam, że może być pewny że ja go nie potraktuje w taki sposób.
Nie rozumiem psychiki takich ludzi.
Te zwierzęta są bezradne.
Same nie staną w swojej obronie. Nie zorganizują żadnego strajku ani buntu.
Chciałabym zobaczyć minę właścicielki psa, którego rozpoznałaby na tym filmiku.
Skoro udomowiliśmy psy i koty to chyba nie po to, aby później były bestialsko mordowane, czyż nie?
Dlaczego to robią.
Na zdjęciu jest moja psina. Dina. Mimo, że jak pada deszcz to śmierdzi. A gdy ją wypuszczę i widzi jakąś kałuże to wybrudzi się w niej a później przybiegnie do mnie i te błoto mam na spodniach. A później skoczy na mnie i mam kurtkę brudną. Po prostu ją kocham. Bo widząc te radość w jej oczach, gdy pojawiam się na horyzoncie wszelka złość mi przemija. Po prostu się uśmiecham.