Na zdjęciach moje najbliższe okolice.
Wiecie jak ciężko opuszczać ludzi i miejsca, które tak kochacie?
Oczywiście, że wiecie. Kiedy dziś z samego rana ewakuowałam się
na autobus powrotny, miałam wrażenie jak bym przed czymś
uciekała. Jeżeli ma to jakikolwiek sens to była to ucieczka
zdecydowanie z deszczu pod rynnę..
Ciężkie czasy mnie czekają, nie uśmiechają mi się kolejne
bezsenne noce, ale co zrobić. Mam ambitne plany
jeszcze więcej czasu poświęcić na naukę, ale zakup
nowego Focusa i sąsiadka-fanka discopolo raczej mi w tym
nie pomogą. Od dziś będziemy mieli także nową współlokatorkę,
zawsze to raźniej i weselej (: