Monika
No to mamy grudzień, do Świąt rzut beretem, o czym bezustannie przypomina nam wszystko dookoła,
jednak na mnie nie robi to już żadnego wrażenia, bo z czekoladowymi mikołajami jestem związana od lipca.
Jedynie światełka. One trochę topią lód, którym obrosłam.
Uff. Za parę tygodni złapię oddech.
Trochę tęskno za rodziną, za piesem, a najbardziej za tym, czego nie przywróci mi już żaden powrót do domu.
Kolejny tydzień na pełnych obrotach, lubię to, choć przyznam, że przydałby się choć jeden wolny dzień.
* * *
Lukier na hipstagramie