pobudka 7:00
wyjazd 8:40
Półtorej godziny jęków i narzekań na drogę
Ale mimo przeszkód -dojechałyśmy .
Możliwość popływania w rzece poszła się..... ,gdyż woda była w chooolerę zimna !
Pomoczyłyśmy nóżki, poleżałyśmy i skierowałyśmy się do centrum.
Tam siedziałyśmy sobie.. :D ciekawe ...ja wiem :D
A potem skoczyłyśmy sobie na obiad (oczywiście zostawiłam większą połowę bo mądra ja wcześniej zjadłam bułkę -.-)
A potem....poszłyśmy sobie pospać pod jakimiś krzakami :D Niczym żulki....ale jakie HOT ŻULKI !
Ogólnie ,przyjemnie. Ale nie czuję swojego siedzenia + już czuję jutrzejsze zakwasy ...
spaćspaćspać
| kolegakoleżanka |