Nie jednego wkurwia to, że ktoś jest uśmiechnięty.
Kolejny krok. Pamiętaj, by nie był do tyłu.
Mam ochotę umrzeć. Zniknąć. Cokolwiek.
Ociekasz fałszem.
Ufałam Ci, schrzaniłeś to.
I niby kryzys, ale wierzę, że się jeszcze dogadamy.
Już nie rusza mnie nawet Twoje marne przepraszam. Rozumiem, że w końcu pojąłeś jak wielki błąd popełniłeś, ale Twój czas się skończył/ miałeś miłość, a wybrałeś plastik. Teraz został Ci już tylko Jej puder na Twoim ciele i błyszczyk na ustach.
I nienawidzę cię za moment, w którym sprawiłeś, że w oczach stanęły mi łzy.
Cholernie głupio jest iść przez ulicę, którą jeszcze kiedyś przechadzaliśmy się razem.
Spojrzenia w oczy, których za nic nie oddam. e
Na święta dałabym Ci kartkę z napisem: ta kartka jest taka jak ty, pusta.
Może się zmieniłam i nie koniecznie na lepsze. Ale kolego, każda zmiana jest spowodowana jakimś powodem.
Całe życie pracujesz na szacunek. Stracić możesz w sekundę swój dobry wizerunek.
Spierdoliłeś kilka najpiękniejszych miesięcy w moim życiu.
I kolejny raz obiecuję sobie, że zamykam rozdział o Nas ostatecznie i bezpowrotnie.
A cześć na ulicy będzie szczytem Twoich marzeń związanych ze mną.
Z nikim się nie ścigam, dlatego prowadzę.
To, co kiedyś było najważniejsze, dziś zwyczajnie się nie liczy.