Postanowień noworocznych nadal nie napisałam, ale chyba nie będę już pisać. Bez sensu, jak i tak większość rzeczy u mnie wychodzi na spontana. Z takich największych marzeń, jakie chcę spełnić to np. koncert Bruna Marsa i muszę to zrealizować, zrealizuję, także bez sensu jest mi to pisać. To co mam zrobić, to zrobię. Sesja nie do końca zdana. Uwaliłam jeden egzamin, ale to było do przewidzenia. No nic, poprawię jakoś, nauczę się, tylko dlaczego to pokrzyżowało moje plany? Jestem na to zła. Ale zrealizuję je. Tylko nieco później.
Poza tym to nie wiem już sama co napisać. Większość spraw staram się pozostawiać dla siebie lub dla najbliższego mojego grona, niż tutaj. Także tymczasem spadam poczytać ksiażkę raczej, ema.
P.S. chciałabym, by w końcu się wszystko lub większość ułożyło po mojej myśli. ; )