Ostatnio mam jakieś kiepskie dni. Ciągle jestem zmęczona, nawet śnią mi się jakieś koszmary. Nie mogę zasnąć, mimo iż jestem wykończona. Nie wiem co jest ze mną nie tak, ale chyba przydałby mi się mega wielki odopoczynek- relaks. Tylko właśnie, problem w tym, że z czasem jest kiepsko. Ciągle coś robię, ale czekam tylko na koniec sesji. Jeśli już będzie po, to trochę okaże się nieco lżej, gdzie będę się ogarniać ze wszystkim. Poza tym, to właściwie na co dzień nie jest aż tak źle z samopoczuciem. Ale bez wątpienia jestem większość czasu neutralna na wszystko co mnie otacza. To też niedobrze.