CHAPTER TWENTY-SIX
Wchodząc do domu zachowałem grobową minę, chciałem dopuścić do świadomości Simona, że jest coś nie tak. Powiedziałem suche cześć, złapałem za klucze i otworzyłem dom.
- Powiesz mi co się dzieje? zapytał.
- Ja mam ci powiedzieć co się dzieje? Kieruję to pytanie w twoją stronę. powiedziałem.
- Jeżeli w taki sposób masz ze mną rozmawiać, to ja wychodzę, sam odbiorę auto, kiedy ci przejdzie to się odezwij. pocałował mnie w policzek i wyszedł, był widocznie zdenerwowany. Źle zrobiłem, że od razu nie porozmawialiśmy, ale nie miałem ochoty na rozmowę z nim akurat w tamtej chwili. Usiadłem na sofie, włączyłem płyte Eda Sheerana, wyciągnąłem zimne Sommersby z lodówki. Jak pewnie się domyślacie rozmyślałem o Liamie, przez głowę przechodziły mi myśli: Może powinienem zadzwonić do niego? Zapytać się dlaczego wyszedł z tak skwaszoną miną? Gdzieś w mojej podświadomości dopuszczałem myśl, że Liam nie jest gejem, ale w rzeczywistości było odwrotnie. Usłyszałem dźwięk mojego telefonu, złapałem za Iphonea, to była Poppy.
- Jesteś już w domu? zapytała przyjaciółka.
- Tak jestem, nie uwierzysz kto złożył mi wizytę.. powiedziałem.
- Simon był? Zaraz tam będę, mogę wpaść z Zaynem? To nasza ostatnia noc przed moim wyjazdem na sesje..
- Pewnie, ma u mnie mega respekt za to jak ostatnio się zachował. rzekłem.
- Kocham Cię, widzimy się niedługo, C U! pożegnała się. Z tych całych dzisiejszych nerwów zachciało mi się palić. Sięgnąłem do torby po paczkę fajek (btw. Zawsze nosiłem papierosy w torbie, tak na czarną godzinę) usiadłem przed domem na schodach. Po drugiej stronie ulicy zauważyłem znajomą twarz.
- LIAM! krzyknąłem. Zastanawiało mnie co on tutaj robił.
- O cześć Jacob! Co ty tutaj robisz? zapytał zdziwiony.
- Siedzę? Przed moim domem? powiedziałem gasząc papierosa.
- Mieszkasz tutaj? Od kiedy nigdy cię tutaj nie spotkałem, aż do teraz.
- Mieszkam tutaj od miesiąca, a ty? Też tutaj mieszkasz? zapytałem.
- Tak kilka domów dalej.. Ja już będę leciał.. zniknął szybko za zakrętem. To było dość dziwne, znów uciekł, WHATS WRONG WITH ME? Chwilę później przyjechała moja kochana para Zayn i Poppy. Szatyn otworzył okno i krzyknął PARTY IS HERE!, to oznaczało, że dzisiaj się skończymy, ale chyba tego bynajmniej mi było trzeba. Pomogłem wyciągnąć zakupy z bagażnika i razem udaliśmy się do domu.
- Zayn, kochanie, możemy zostawić cię na chwilę? zapytała przyjaciółka.
- W porządku, wszystko przygotuję. odpowiedział a my udaliśmy się do mojego pokoju.
- Opowiadaj, był tutaj i co? Rozmawialiście, wyjaśniliście wszystko?
- Gdybyśmy wszystko wyjaśnili to teraz siedziałbym w jego domu i wynagradzał stracony czas na kłótnie. OCZYWIŚCIE, że nie porozmawialiśmy! Zapytał mnie, co się stało, a ja mu odpowiedziałem, że to ja powinienem zadać mu to pytanie. On odwrócił się na pięcie i wychodząc powiedział, że w taki sposób nie będzie ze mną rozmawiał.. łza w oku mi się kręciła. Poppy przytuliła mnie.
- Może ja powinnam z nim porozmawiać?
- Wykluczone, już za dużo mi pomogłaś w zyciu! Muszę wziąć sprawy w swoje ręce.. Jutro z rana pojadę do niego, ty chyba powinnaś zacząć się już pakować. zaproponowałem.
- Jestem już spakowana! Zrobiłam to kiedy byłeś w mieście odpowiedziała. Ale nie zaprzątaj sobie już nim głowy, chodźmy się bawić! To mój ostatni dzień w Londynie, wrócę dopiero za tydzień. GOD ja już tęsknię!
- Dokładnie! Chodźmy! powiedziałem, złapałem moją przyjaciółkę za rękę i ruszyliśmy w kierunku kuchni&