Leżałam na trawce przed PKP i miałam gdzieś co myślą ludzie :P Mój mi zabrał aparat i pstryknął fotkę. Z tej trawy podnosił mnie siłą. Wcześniej szliśmy i go popchnęłam na chodniku to ten mnie złapał do góry nogami i niósł!!! I tak sobie razem leżeliśmy na trawce, ludzie nas nie obchodzili :D Dziś były też wymuszane buziaki. Starałam się zrobić Aglagli fotki, ale jego obecność trochę mnie rozproszyła. Mimo wszystko dzień zaliczam do udanych.