Dziś rano obudził mnie dźwięk przychodzącego smsa. Janek. Potem zadzwonił jeszcze on. I w sumie dobrze,bo była już 11! Szybko wyszłam z łóżka, bo nie chciałam żeby mama wracająca z miasta mnie zastała w tym stanie (ona mi nie wierzy,że skoro teraz chodzę spać o 3, a wstaje o 11, w roku szkolnym będę chodzić spać 22/23 , a wstawać 7., Sama w to nie wierzę,ale to szczegół). Zrobiłam tosta i kawe i na taras. Później trzeba było butelki na dwór wynieść jeszcze w piżamie. Oblałam się piwem. Rozkładałam pranie-moja mama wyprała mi etiu od telefonu,a w nim była moja karta SIM. Uznała, że ja mam więcej szczęście niż rozumu xd. Ale to jej wina, bo nie sprawdziła kieszeni przed praniem! ;d Byłam w mieście po te durne tabletki -.- Teraz szukanie na allegro biżuterii. Choć chyba się jeszcze wstrzymam, bo może kupię coś pojutrze jak pojedziemy z Agą?Może wreszcie się zmobilizuje i obejrze film do końca. Skończyłam mój kryminał. Zaczynamy nową książkę. :)