photoblog.pl
Załóż konto
Dodano: 7 SIERPNIA 2014

Kim jestem? Gdzie jest moje miejsce? 

Mam dwa życia. To z Tobą i to bez Ciebie. Nie potrafię wciąż zrozumieć, co się stało. Ostatnie dwa miesiące są pustką między życiem u Twojego boku i moim obecnym. Nie ma spójności, nie ma jednolitości. 

Czasami, kiedy leżę w łóżku myślę do Ciebie. Myślę, czy myślisz, że może jeszcze kiedyś się spotkamy i spojrzymy sobie w oczy. Przecież taka miłość nie może się skończyć. Nie może. 
I jak tu zrozumieć swoje emocje? Niby jest lepiej. Niby jestem lepsza. Niby moje życie jest lepsze. 
A czasami po prostu chciałabym wrócić do domu. Przytulić Cię i zapomnieć. I chociaż wiem, że na dłuższą metę to by się nie udało, nie potrafiłabym zapomnieć jak ogromną krzywdę mi wyrządziłeś, czasami... czasami o niczym innym nie marzę. Trwam w nicości. Na około mnie są ludzie, którzy troszą się o mnie jak nigdy nigdy dotąd. A ja, kiedy patrze im w oczy i dziękuję za troskę, dopowiadam w głowie, że nic nigdy nie zastąpi mi Twoich silnych ramion oplatających mnie w smutku. 
I złość, która dawała mi funkcjonować jakoś zniknęła. Już nie złoszczę się na Ciebie, zapomniałam o co byłam wściekła. Teraz tylko chciałabym przytulić, zapomnieć, zatracić się w wyimaginowanej teraźniejszości. 
Wiem, że mnie nie chciałeś. Nie chcesz. Mówię sobie, że oszukiwałeś mnie przez wiele tygodni, że kłamałeś mówiąc, że kochasz. Ale mimo to... mimo wszystko chcę tylko przytulić. Jakbyś jednak zmienił zdanie, nie znalazł tego czego szukałeś i postanowił wrócić do domu. Do mnie. Do Nas. 
Dlaczego ta złość zniknęła? Kiedy napisałeś do mnie, że chcesz się spotkać, wybuchnęłam spazmatycznym płaczem. A potem, kiedy mój brat zaczął się wściekać jedyne co potrafiłam zrobić to bronić Cię jak lwica. Że nic złego nie zrobiłeś, że jesteś tylko człowiekiem, że przecież nie chciałeś mnie skrzywdzić, że... 
Ale skrzywdziłeś. Pisząc i przypominając o sobie skrzywdziłeś znowu. 
Wiem, świadomie wiem, że nie ma dla nas przyszłości, że nie chce tego, że nie ma sensu, że nie powinnam, ale przychodzą momenty w których tak normalnie mówię o nas, tak jakby nic się nie stało. "Bo my z K. to zawsze robiliśmy to w ten sposób" 
Wiesz co? 
Jestem lepsza. Jestem pewniejsza siebie. Stawiam na swoim. Rozumiem. Szanuję swoją wolność. Daje sobie wolność. Daje sobie szansę na popełnianie błędów, ale nie zatracam się w tym. Zaakceptowałam swoje życie. Ale jeszcze go nie pokochałam. Jeszcze nie potrafię. Jeszcze wciąż zastanawiam co się stało... 
I chociaż wiem, że było mi to potrzebne, że jestem teraz lepszą osobą, znacznie, ale to znacznie silniejszą, to... Czy to naprawdę było konieczne? Czy rozdarcie serca na milion kawałków było złem koniecznym, żebym stała się tą osobą którą jestem? 
Nie poznałbyś mnie. Chociaż gdzieś w środku jestem tą samą kruchą istotą, z zewnątrz jestem kimś zupełnie innym. Nasz wspólny znajomy ostatnio określił mnie jako diablicę z aureolą. Chyba taka teraz jestem. 
Nie podziękuję Ci nigdy za to co zrobiłeś, chociaż wiele mnie to nauczyło. Dziękuję natomiast samej sobie za to, że znalazłam w sobie tyle siły, że podjąć racjonalne decyzje. Żeby nie szukać Cię na siłę, żeby nie katować się powrotem do Naszego miasta. 
Hej... Ale się porobiło :) 

Przyjacielu. 

Komentarze

msh7 Wróciłaś!
08/08/2014 12:03:21

Informacje o len17


Inni zdjęcia: Logistyka pamietnikpotwora1435 akcentovaClonnage. ezekh114Sobota patusiax395... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24