Za kilka dni 4 czerwca - i kolejna rocznica pierwszych wolnych wyborów. Media zaleje masa wspomnień, rozważań, przemyśleń. Wrzucam notkę wcześniej, by nie umknęła, by (jeżeli ktokolwiek ją przeczyta) zafunkcjonowała jeszcze przed rocznicą.
Dziadek nieodzownie łączy mi się z transformacją, Solidarnością. Uczciwą pracą na rzecz tego kraju, rzetelnością, wielką kompetentnością, sumiennością (pomimo ogromu obowiązków, jaki spoczywał na jego barkach). I dziś - mimo wrodzonego optymizmu i entuzjazmu - ma mieszane uczucia. Widzi, jak wiele szans zmarnowaliśmy, jak wiele problemów leży odłogiem, jak fatalną mamy klasę polityczną. Zawsze zwraca uwagę na to, że tak naprawdę nie zerwaliśmy z przeszłością, że byli dygnitarze albo dzieci kacyków są odpowiedzialni często za kluczowe pola funkcjonowania tego państwa, a solidarnościowe elity okazały się nie być w całości uczciwymi, autentycznymi. Trzeba się cieszyć z wolności, to sprawa oczywista, lecz nie tak to miało wyglądać, oj nie tak...
Piosenka ma już 14 lat. Od wyborów czerwcowych miną 24. A wciąż jest nader aktualna:
Jerzy Kryszak i Ryszard Rynkowski - Szczęśliwej Polski już czas:
Zdjęcie: ma prawie rok, a niestety aktualne bardzo - po tym, jak zabrakło babci w lutym, to ciężko u dziadka o uśmiech, ciężko...
07.07.2013r.
I jako post scriptum (dla tych, którzy doczytali aż do tego momentu) dziadkowe słowa, które usłyszałem w lutym:
"Trzeba mieć kręgosłup moralny, jakieś pryncypia, którymi należy się kierować - by to, co się osiąga było zgodne z tym, w co się wierzy; i by przy tych dążeniach nie przekroczyć tej umownej granicy między moralnością i jej brakiem."