Witam serdecznie.
Nigdy nie zaczynałam od przywitania, a może to było by bardziej stosowne? Patrząc na to każdy z Nas lubi być witany w jakikolwiek sposób. Może to być zalotne cześć, hej. A może Dzień dobry? Całus na przywitanie? Może tego nikt z nas nie widzi ale to przywitanie ma wielkie znaczenie w każdym dniu naszego życia, bo od tego zaczynamy nasz dzień. Wyobraźcie sobie jak niezmiernie ważny jest ten jeden gest. Choćby SMS z rana "Dzień dobry, kocham Cię", przytulenie, moment zbliżenia, dawka energi na cały dzień. Bo chyba każdy z nas chce mieć troche uwagi i chce być kochany, bez wyjątku. Nikt nie jest bestią bez uczuć i każdy powinien zasługiwać na jakikolwiek ciepły sposób przywitania, pamiętajcie o tym, bo niestety ja sama zapominam i nie zwracam uwagi na takie szczegóły, a tak jak ktoś napisał "wszystko tkwi w szczegółach". Nawiązując do tego tematu tego się trzymajmy. Bo nikt nigdy z nas nie wie czy to nie będzie to ostatnie przywitanie, czy jednak przywitanie, które będzie przez nas zapamiętane do końca życia.
Niedziela, źle oddziałuje na mój organizm. Zaczynam konkretne rozkminy i analizuje każdy szczegół. No cóż ma to swoje dobre i złe strony. Nawiązując do niedzieli, weekend minął bezlitośnie i szybko jak każdy poprzedni. W jednym są momenty zatrzymania, punkty kuliminacyjne a w drugim wszystko się ze sobą zlewa i właściwie nie widać żadnej różnicy pomiędzy końcem a początkiem. Na niektóre spotkania czekało się z niecierpliwością a mimo to minęły jak jedna minuta. Szczęśliwi czasu nie liczą, co fakt to fakt, ale zdecydowanie za szybko kończą się te upragnione i wyczekiwane "momenty". Szczególnie z tych 3 dnich nienawidzę niedzieli, mało kiedy jest ona spektakularna i poprawia mi humor. Zawsze dzień się dłuży, można by było wręcz całą ją spędzić w łóżku w za dużej koszulce i kompletnym stanem obojętności. Niestety zawsze musi być jakaś siła, która wyciąga mnie z tego stanu. Co najgorsze nauka, wręcz uczenie w niedziele jest niemożliwe, jak chyba dla nas wszystkich. Takim sposobem dotarłam do tego punktu gdzie byłam wcześniej czyli wygrzewanie miejsca w łóżeczku i niezamartwianie się absolutnie niczym.
Ostatnio ogólnie przestałam myśleć o tym co zrobię, co czuję, co będzie. Nie wchodzę już z buciorami w przyszłość i nie debastuje jej. Po prostu daje jej żyć i akceptuje wszystko co przyniesie. Najlepsze nastawienie jakie może być na tą chwilę. Bo jak wszyscy wiecie, dużo się zmieniło z przyjściem jesieni aż do teraz. Nie wiem czy jestem gotowa na te zmiany, narazie jeszcze nie przyswajam ich. Na tą chwilę potrzebuje czasu i jeszcze raz czasu. Więc zakończmy ten dziwny rok i miejmy już go z głowy. Po raz pierwszy będę życzyła sobie tego, aby nowy nadchodzący rok nie był taki jak poprzedni. Oczywiście były momenty niezapomniane i pozytywnie akceptowane przeze mnie, ale ten rok był inny i nadzwyczajny, to chyba najlepsze określenia. Tak z skrajności w skrajność napisałam wszystko co leży mi na sercu. Zresztą jak zawsze. Skoro już mówię o tym co mnie boli to pozdrawiam serdecznie osoby, które mają bardzo widoczne niedojebanie mózgowe, ale nie martwcie się to nie boli, tylko raczej drażni, a co najlepsze osoby którę muszą na Was patrzeć i przyglądać się temu jak bardzo w szybkim czasie spadliście na koniec społecznego łańcucha pokarmowego.
Na szczęście rozpoczynamy nowy tydzień, nowy dzień, nowe jutro. Nasz mały nowy start jak co tydzien. Niedługo znowu beztroskie dni snu do 11 i skrócone lekcje, jak najbardziej uwielbiam tą szkołę.
Na koniec jeszczę wspomnę, że kocham moich przyjaciół i moją cudowną, zwariowaną rodzinkę. Niesamowite jakie duże znaczenie mają osoby, które nas otaczają i uczestniczą w naszym życiu.
Jesteśmy co raz bliżej świąt kochani trzymajcie się!!
https://www.youtube.com/watch?v=Kgra8uDBBRU
"Dziś mam ten pokój
Wrócę z podniesioną głową"