Hej! w sumie poraz kolejny pojawiam się tutaj po dość długiej nieobecności.. nie wiem dlaczego, nie potrafię wrócić tutaj na dłużej i bywać tu przedewszystkim częściej, mimo prób i w ogóle, jakoś zapał do pisania notek tutaj mi znikł.. nie potrafię napisać nic co miałoby jakikolwiek sens.. ale dziś.. nie wiem dlaczego, mam chęć wylać z siebie swoje dziwne myśli i to nie do pamiętnika, tylko właśnie tutaj. chociaż tak właściwie.. nie mam pojęcia, czy ktokolwiek tutaj jeszcze zagląda, a nawet jeżeli to czy ktoś to przeczyta. w każdym razie, teraz.. chyba nie jest to dla Mnie ważne, to co napiszę dziś, piszę tylko i wyłącznie dla siebie, ale jeśli już ktoś to przeczyta i zostawi po tym jakiś ślad, poza kolejnym komentarzem spamu, będzie mi bardzo miło. :)
Tak więc.. zaczynając od początku, przez ostatnie dwa lata, w moim jakże dziwnym życiu, to dwa lata w przeciągu których.. tak bardzo wiele zmieniło się w moim życiu.. część na lepsze, część na gorsze.. w każdym razie, każde przeżycie nauczyło mnie czegoś nowego, czegoś w sumie bardzo ważnego.. I mimo tego, że powinnam już dorosnąć, zająć się sobą, swoim życiem, zmienić dużo w swoim podejściu i zachowaniu.. wcale mi się do tego nie śpieszy, nie mam chęci ani potrzeby żeby.. to zrobić.. z jednej strony, to źle i tak dalej.. ale z drugiej strony, właśnie teraz, dopiero teraz, czuję, że w pełni jestem sobą i że właśnie tak powinno zostać, myślę, że jestem wystarczająco dojrzała i ogarnięta.. mimo.. że w środku, dalej jestem dosłownie, nastolatką, co prawda.. juz niedługo.. pojawi mi się ta nieszczęsna dwójka z przodu.. mimo wszystko, nadal chcę i póki co pozostanę nastolatką duchem.. mówiąc "nastolatką" mam na myśli, osiemnastolatką - która.. staje się dorosła tylko dlatego, że dostaje plastik, który jest tylko formalnością.. bo tak naprawdę, mając osiemnaście lat, nadal nikt z nas nie jest/nie był dorosły.. mimo, że większości się tak wydaje.. oczywiście, zdarzają się osoby, które zostają zmuszone przez życie do tego aby "dorosnąć" jeszcze szybciej. Mimo tego, że jestem osobą dorosłą.. chociaż według Mnie, wcale tak nie jest.. wręcz chciałabym zostać właśnie w takim wieku.. wydaje mi się, że jestem na tyle ogarnięta.. że nie zostanę oceniona jak szczeniak.. mimo, że podejmuje wszystkie decyzje dotyczące mnie i mojego życia sama.. mimo tego, że popełniłam w tych decyzjach wiele błędów.. żadnej z tych decyzji nie żałuję, a wręcz wszystko w jakiś sposób zawsze próbuję zmienić bądź naprawić.. wszystko idzie w jak najlepszym kierunku, wszystko kształtuje Mnie i mój charakter.. przez dwa lata, popełniłam więcej głupich błędów, niż tych pozytywnych rzeczy, mimo wszystko, nie żałuję, nie chciałabym niczego zmienić.. wręcz, mam wrażenie.. że gdybym mogła cofnąć czas.. wszystko bądź prawie wszystko zrobiłabym tak samo.. w sumie, ludzie nie postrzegają Mnie, mojego zachowania ani mojego charakteru w taki sposób jak powinni, ale zdanie i opinię innych na swój temat mam głęboko w dupie, mimo, że kiedyś bardzo się tym przejmowałam, teraz każda krytyka, bądź zła interpretacja mojej osoby w jakimkolwiek sensie po Mnie spływa, a wręcz nawet, sprawia, że mam więcej motywacji do tego, by dalej dążyć do wyznaczonych sobie celów :) a bardzo wiele rzeczy w tym czasie zmieniłam, nie tylko w charakterze, ale również w wyglądzie, z czego cholernie się cieszę i mam zamiar dalej dążyć do perfekcji, zawsze wierzę w siebie, mimo wielu zwątpień i upadków, zawsze podnoszę się z podwójną siłą :) ! przez ten okres, zawiodłam bardzo wiele osób, jak również sama zostałam zawiedziona przez ludzi bardzo wiele razy, ale właśnie przez to.. nauczyłam się doceniać najbliższych, wiem dla kogo i przez kogo warto cierpieć i mam pewność co do tych osób, mimo wszystko. i tylko kilka osób, jest przy Mnie zawsze, mimo tego, że Ja też bardzo wiele razy te osoby zawiodłam i tak, Mam tu na myśli moich CUDOWNYCH RODZICÓW, bo wiem, że gdyby nie oni, nie byłoby niczego.. Najlepszego Brata, lepszego nie mogłabym sobie wymarzyć, mimo wielu złych sytuacji między nami.. mimo wszystko, wiem, że zawsze chcę mojego bezpieczeństwa, godnej przyszłości i tego abym była szczęśliwa, wiem, że każde złe słowo z jego ust skierowane w moją stronę, ma na celu to aby było dobrze, a wręcz wolę usłyszeć co zrobiłam źle według niego, bo wiem, że to tylko i wyłącznie dla mojego dobra, a nie żeby udawał, że wszystko jest idealnie.. no i poza najbliższymi osobami.. Są też takie osoby, które nie są kimś spokrewnionym i tak traktuję jak rodzinę, a mianowicie, Żona, z którą zawsze, mimo wszystko, mogę pogadać o wszystkim, która też zawsze robi wszystko aby wszystko było dobrze, Asia, która jest tylko narzeczoną mojego brata i daleko jeszcze do tego, aby weszła do rodziny, tez zawsze chce dla
Mnie jak najlepiej mimo wszystko. oprócz tego, jest jeszcze kilka Innych osób o których wspomnę tutaj, ale nie będę rozpisywać się na ich temat, a mianowicie, mam na myśli Brata, którego mogę tak nazwać, mimo braku pokrewieństwa, Michała, Myszkę, Roberta, Damiana, Kamilę, za którą cholernie tęsknię mimo wszystko. i Magdalenę, która potrafi wkurwić jak nikt inny, ale nie ma lepszego kompana do wszystkiego niż właśnie ta głupia Małpa.. I mimo posiadania wielu znajomych którym też bardzo dziękuję, te kilka osób jest największym szczęściem dla Mnie. jakiś czas temu, lista tych osób byłaby trochę dłuższa, ale dojrzałam do tego, aby zweryfikować pewne osoby.. ale też.. przez własną głupotę, straciłam kilka bardzo ważnych dla Mnie osób.. ale tak też w życiu bywa, mimo braku, a wręcz mega tęsknoty, wiem.. że to mnie też bardzo wielu rzeczy nauczyło. :) cóż, narazie będę
spadać, mimo, że mogłabym pisać dalej.. kiedyś może napiszę drugą część tej notki. dobranoc.