Dzisiaj nic mi nie zepsuje humoru. ^^
Mama obiecała mi zgodę na wyjazd. Niemiecki wręcz idealny.
Kot wreszcie zdrowy, na historię umiem daty od 753 p.Ch. do 1215 r.n.e., czyli ok. 1/4 wszystkiego.
Do tego wreszcie odzyskałam moje kochanie~.
Nie mogę sie doczekać wakacji. ^^ Tym razem na pewno się uda - na stówę. #3
Odczuwam lekki dyskomfort spowodowany głodem. Ale pójdę do ojca na kolację - i może uda mi się wycwanić jakąś kasę. ^^'
Muszę w końcu zamówić paczkę.
Wnioski z minionego tygodnia:
- nie pluj na róg nosorożcom [!]
[...]
A i zapomniałabym o b. ambitnych dialogach z panem R.
Dzięki temu niemiecki, w szczególności korepetycje mijają niezwykle interesująco. ^-^
- Jestem w bio-chem... Wiem, jestem samobójcą...
- *klepu, klep* Powodzenia. Ja jestem w mat-fizie...
- *klepu mnie too* Tobie też...
*wspólny brecht xD*
- I wtedy się pisze "die..." [z niem. - zwykły przyimek]
- Die~! *morderczy look na kartkę z ołówkiem w uścisku* [z ang. "die" - umieraj!]
"- ...I tęskniąsss sssobie sadaje pytanie!... Cy to jessst psyjaźń cy to jest...
- CISZA NOCNA!"