Jednak dzisiaj mam wolne ze szkoly, szkoda bo ladnie wygladam (haha), ale dobrze, bo boli mnie zoladek i mam przedluzony weekend.
Wszystko jest bardzo w porzadku, mam cudnego chlopaka, z ktorym za 1,5 miesiaca bede juz okragly rok. Jak ten czas szybko mija. Przez ten rok bardzo duzo sie zmienilam. Coraz bardziej zaczynam sie otwierac na swiat. Moja pewnosc siebie rosnie i jestem coraz szczesliwsza. Inaczej sie ubieram. Odrzucilam w dal szerokie bluzy i rozciagniete swetry. Czuje sie elegancko i kobieco. Z checia sie maluje, moja kolekcja roznorodnych cieni rosnie, eksperymentuje ze wszystkim. Reasumujac - w koncu czuje sie jak kobieta i jestem z tym szczesliwa. Dziekuje za to mojemu chlopakowi, bo to on wszczepil we mnie wiare w siebie i ziarnko pewnosci siebie.
Zaczelam robic paznokcie zelowe, jezu uwielbiam to. Jak mowilam wczesniej - eksperymentuje z makijazem, zajmuje sie wygladem wszystkich wokol, (maluje, depiluje brwi, farbuje wlosy, czesze), i sprawia mi to mega przyjemnosc. Chyba znalazlam cos, co na prawde lubie i z czym moge zwiazac swoja przyszlosc.
Tegoroczne swieta spedzam w Swinoujsciu, jade tam po raz drugi w zyciu. Jestem z deczka przerazona, ale tez szczesliwa, ze moj chlopak pragnie spedzic ze mna swieta (ktorych w sumie niecierpie) i mnie w sumie wyprosil bym z nim pojechala. Bedzie na pewno ciekawie.
Szczerze nie sadzilam, ze cokolwiek tutaj napisze, bo zazwyczaj gdy mam zamiar wzucic jakas notke, mam pustke w glowie i nigdy nie wiem co napisac, a dzisiaj jakos sie udalo, (pomimo ze w momencie wrzucania zdjecia nadal mialam pustke. Haha.) Mysle ze to dlatego ze z tego wyroslam, a pozostal mi jedynie sentyment przez ktorego tu wracam.
Milego poniedzialku i calego tygodnia wszystkim. Kazdemu sie takie zyczenia przydadza :))