I wyobraźcie sobie, że całki potrafią... doszczętnie depsuć dobry dzień. Choć można mówić dosadniej. Ja sama nie mam całek, ale widzę po innych. Ja też staram się przeżyć tę sesję. Np. metodologia badań literackich....bosko po prostu. Przeżyję. Nie takie rzeczy pokonywało się bez szwanku, prawda :D ?
Kręgosłup pęka mi na MILIARDY kawałeczków. Masakra. Dawno mnie tak nie bolał. Oj, starość nie radość. Jutro wolne (łiiiiiiiiiiii...) ale nie od nauki. No, ale potem jest próba. Nareszcie ! Niedługo koncert południowy. Sylwia zamęczy chyba nas na śmierć, ale należy się nam :))
Taki wysiłek to ja poproszę zawsze.
Bona Fides - Druhu mój ... ! rewelacyjni są, no boscy po prostu...