Myślałam, że to wszystko jest skończone, że wszystko zrozumiałam, że nic do mnie nie czujesz. Ale jednak.. To twoje wczorajsze ucieknięcie przede mną pokazało, że boisz się mnie, boisz się swoich uczuć do mnie, boisz się tych wszystkich emocji, które są między nami, tych spojrzeń, uśmiechów. Lubisz je, na pewno to przynajesz w duszy, ale gdy jesteś sam, nie z kolegami. No tak, ta dojrzałość. Miłość? W twojej dojrzałośći tego nie ma. Dopiero gdybyś pewnei zobaczył, że twoi koledzy mnie lubią, to wtedy byś się przyznwała, że mnie znasz. Nie uciekał przed tym wszystkim. Widziałam wczoraj 3 spadajace gwiazdy, przy pierwszym życzeniu dałam radę, nie pomyślałam o tobie. Ale przy dwóch nastepnych już nie dałam rady.. Jestem chyba jeszcze za słaba. Nawet w tych pieprzonych równych godzinach łudzę się że o mnie myślisz.
czas z tego wyjść, skończyć z tym, leczyć się z niego.