w sumie długo zbierałam myśli na tą notkę. sama nie wiem co chcę przez nią powiedzieć. na początek dalej za nim tęsknie. ale czy warto? może jednak nie? może warto poczekać na kogoś bardziej odpowiedniego? tak myślę. ale w końcu wprowadził coś w moje życie. ale już nigdy nie usłysze jego dobranoc. jego było inne, inne niż moich rodziców, inne niż moich przyjaciół, jego było wyjątkowe. jego było zupełnie inne niż wszystkich. i tylko mogę o tym "dobranoc" zapomnieć. tak więc skończył się chyba kolejny etap w moim życiu "zakochiwanie się w nieodpowiednich osobach" powinnam z tym skończyć. ale wiem, że tak się nie da. bo co chwilę ktoś się pojawia,namiesza w życiu i tak jakby nigdy nic odchodzi. super cieszę się, ale dlaczego to musi się odbijać kosztem naszych uczuć, nieprzespanych nocy? no tak. zawsze trzeba cierpieć. cierpienie to pierwsza rzecz do sukcesu? to chyba ja sukces już powinnam osiągnąć. bo co chwilę cierpię. jak nie przez K. to przez B. może powinnam powiedzieć koniec miłości? chociaż wiem że tak się nie da. nie wiem co jeszcze chcę tu napisać. mam jeszcze milion myśli, ale chyba nie powinny się tu znaleźć. racja, nikt nie zna tu mojego imienia, nazwiska, żadnych danych. ale jednak. nie powinno się tu to znaleźć. smutno się robi. jak zwykle wieczorami. tęsknie, choć wiem że nie powinnam. chętnie bym się upiła i poszła spać. ale to by było za proste.
i nie mówisz mi dobranoc i nie mogę przez to usnąć.