Znowu ta codzienność doprowadza mnie do szału. Wstaję o 10 potem cały dzień zamulam w domu, bo deszcze na polu. i poprostu już nie mam co ze sobą zrobić. Odkąd napisałeś znowu do mnie stałam się silniejsza, wiesz? Nawet usunęłam twój numer, nie mam go już. Tak poprostu zerwałam kontakt. Chociaż jakbym jeszcze chciała mogłabym napisać na fb, ale nie chcę. Szczerze? Jeszcze nie dorosłeś do mnie, w sumie to do żadnej dziewczyny. Więc życzę powodzenia z miłością alkoholową. A wiesz co jest ważniejsze dla mnie? To że poznałam lepszą osobę od ciebie, tylko ostatnio zgubił się między nami kontakt. Już nikt nie mówi mi dobranoc tak jak robił to on. Nikt nie umie mnie rozbawić w najokropniejszy sposób tak jak onto robił. Nikt już nie jest taki ja on. Chciałabym żeby to wróciło. Może większość teraz zaczęłaby się śmiać, mówić że on jest brzydki, glupi. Ale ta "WIĘKSZOŚĆ" go nie poznała tak dobrze jak ja to zrobiłam. Szczerze to jest wspaniały człowiek. Może nie dorównuje urodzie pattinsonowi czy komuś innego. Ale ma to COŚ. Coś co mi sie w nim cholernie podoba. A może już powinnam mówić podobaŁO? Czy on jeszcze wróci? Szczerze nie mam pewności. To wszystko stało się zbyt szybko i brutalnie. Nie mam już komu opowiedzieć mojego snu z nim w roli głównej. No tak oprócz przyjaciółce, no ale jej to wszystko mówię. Ale chodzi mi bardziej o JEGO samego. Nie mam już z kim gadać o zboczonych rzeczach i w tak śmieszny sposób opowiadać sobie różne historię. Nie mam już kogo zapytać czy basen jest otwarty. Już nikt się mnie nie zapyta czemu nie powiedziałam mu cześć. Okropne, nie? No tak może dla was nie, bo nie straciliście kogoś kto jest całkiem fajny. Na początku szczerze mówiąc to traktowałam go tak pobłażliwie, myślałam że się odczepi jak większość chłopaków, że to seryjny podrywacz. Ale z biegiem czasy zrozumiałam że to naprawdę fajny chłopak z poczuciem humoru. prosze bardzo śmiejcie się, ale on mi się chyba zaczyna podobać.
a po czasie okazuje się, że osoba z której tylko robiłaś sobie jaja staje się ważniejsza niż majowy poranek.