tak jakoś ostatnio nie wiem co się dzieje. dzieją się rzeczy dziwne. rok temu ... dokładnie to pamiętam, no bez z dani, bo to bylo 11 sierpnia, ale pamiętam.. nie zapomniałam. zobaczyłam cie wtedy po 2 miesięcznym odstępie czasu. znowu zaczeło się coś dziać. znowu zaczęliśmy się w sobie zakochiwać, przynajmniej tak mi się wydawało. a teraz? a teraz to jak sobie przypomnisz to napiszesz. znowu z moje urodziny, wczoraj pisaliśmy, złożyłeś mi życzenia jako pierwszy. ale w sumie nie wiem czy to dobrze, czy źle. bo znowu mnie olewasz i nie piszesz. to głupie uczucie. co racja to racja, ale jeżeli chce o tobie zapomnieć, nawet USUWAM TWÓJ NUMER to ty zjawiasz się, piszesz to głupie siema od którego znowu wszystko powraca... a potem jak jakoś się nastawiam na lepiej, znikasz. bo po co to kontynuować, nie?.. lepiej zrobić nadzieje, tej głupiej małolacie, która nie ma uczuć. a wiesz co? jednak ja mam uczucia, i przeżywam to bardziej niż inni. bo ta głupia małolata ma serce , które cie pokochało, a z każdym napisaniem robisz na nim ślad , a z odejściem zrywasz jego kawałek. niedługo już go zabraknie, bym mogła funkcjonować normalnie. chyba, że zjawi się ktoś kto mnie pokocha i może uda mu się odbudować to, co ty zniszczyłeś. ale bedzie trudno, bo strary tą ogromne. proszę tylko o jedno , nie wiem już który raz. ale jeżeli masz mi robić tylko nadzieję i odschodzić to nie pisz, będzie chyba nawet tak lepiej, będzie dużo lepiej. odejdź, zapomnij. baw się dobrze w nowym towarzystwie, pij. potem opowiadaj wszystkim jak to fajnie było jak się najebałeś. ale ja tego słuchać nie mam zamiaru. jeżeli zmądrzejesz, będziesz mniej pił i DOROŚNIESZ możesz wrócić....
miłość? to chyba nie isteniej.