Mała szczypta feminizmu, bo może nie łatwo zrozumieć, że dzisiejsza kobieta to nie stereotyp wielofunkcyjnej sprzątającej kury domowej, lecz uosobienie piękna ducha, ciała, wrażliwości. Ziemski anioł i podmiot miłosci pragnący wiele, lecz ukrywający pragnienia głęboko pod twardą skorupą doświadczeń, przekonania i wiary...że się patafian jeden sam w końcu domyśli, jak się z tym wszystkim obchodzić.
Siedzę z podkulonymi nogami na fotelu przed laptopem i wdycham zapach świeżo wymytej podłogi. Jakieś chemikalia zamaskowane zapachem wiosennych kwiatów czy coś w ten deseń. Namiętnie piszę z Ćwikłą na gg, chociaż przed dwiema godzinami opuściła mój pokój. I w sumie tyle wystarczy, żeby sobotnia noc była dla mnie atrakcyjna,a nie mam ochoty na chwilę obecną na imprezy, szaleństwa do rana czy dudniące odgłosy w uszach, tłumy ludzi.
Rozmyślanie nad światem czasem robi nam jeszcze większy mętlik w głowie, bo zwyczajnie niektórych rzeczy nikt nie potrafi nam wytłumaczyć. Wniosek - lepiej nie tłumaczyć sobie niczego na siłę.
Niektóre sytuacje, miejsca, ludzie po prostu są i tyle można o nich powiedzieć. Nie wszystko ma przypisaną definicję na wikipedii. A teraz...chyba idę jeść.
Udanego weekendu ;)
Czarny chleb i czarna kawa,
Opętani samotnością,
Myślą swą szukają szczęścia,
Które zwie się wolnością.