Mam długopis i jest opis!
Wszystko robiłam samiuteńka. Ramka, diamenciki, napisy... Nawet zdjęcie sama robiłam! Tyle o zdjęciu.
Dzisiejszy dioneczek!!!
Zacznę od tego momentu, gdy szłam na autobus.
Idę patrzę na przystanek- tylko jakaś stara baba stoi.
[PAUZA]
Przepraszamy, ale musimy to przewinąć!
(bla, bla, bla, no, bla, ta, to, za, bla)
Dziękujemy za cierpliwość. Zapraszamy do kontynuacji czytania.
[START]
Patrzę, że ktoś idzie. Zuzia (Topolska, nie ta co na zdjęciu) i pytam się:
-Nie widziałaś może Zuzi, albo Beaty jak szły?
-Nie. Może zaraz przyjdą.
W końcu przyjechał autobus. Wahałam się, ale wsiadłam. Myślałam, czy będzie dziś. Moje życzenie się spełniło. Dobrze, że miałam spódniczkę i, oczywiście, pomalowane usta. Wsiadł, a ja już:
-Cześć!- powiedzieliśmy prawie jednocześnie.
Jazda autobusem, trata, ta...
-Jedziesz naokoło?- ktoś go zapytał-Cała klasa jedzie.
-Niewiem. Michał jedziesz?
-Nie.-pokręcił głową.
-A ty Piotrek, jedziesz?
Cośtam zamruczał.
-Dobra, załóżmy, że jedziesz.
Gdy dojechaliśmy szliśmy przez pola. Ja se normalnie idę, aż nagle upadam na kolano i na ręce. Kolano i ręce w błocie.
-O Jezu!- wymruczałam, a wszyscy się odwrócili i spojrzeli na mnie. Adrian znów zaczął się głupio śmiać, niczym osioł, a tylko dziewczyny podeszły do mnie.
Wstałam i spytałam Vanessę, czy ma chusteczki.
-Nie mam...
-Ja mam-powiedziała Mariola.
-A pożyczysz?
-Tak-powiedziała i wyjęła chusteczki- Ile chcesz?
-Niewiem, może trzy.
I dała mi chusteczkę,a ja wytarłam nią ręce. Następną dała, żebym mogła wytrzeć kolano.
-Ja jadę do domu zmienić na spodnie.
-Ja jak się wywaliłam, to pojechałam, ale byłam dwa razy taka...
Wróciłam, zadzwoniłam do cioci, umyłam nogę i ręce. Ciocia kazała mi zostać, to zostałam. Nudno było mi tak siedzieć... Reszty nie mogę pisać, bo palec mnie boli, a i tak dalej jest tylko o pracy domowej.
POZDRÓWKA!!! Dla:
Zuzelci
Różowej Bezy (ZuZy, jadła ciągle różowe bezy)
Sylluczki (Sylwii)