Dobry wieczór.
Dzień średnio udany.
Pokłóciłam się z moją najlepszą przyjaciółką, która obecnie siedzi w Londynie.
Nie chce się przyznać do tego, że ma problem z piciem.
Może i nie ma.
Może nie potrzebnie się wpierdalam.
Martwię się o nią.
Dziś miałam zajęcia z anglika.
Muszę prawie wszystkie słówka sobie powtórzyć.
Ja pierdole, jak można być tak głupią i niemal wszystko zapomnieć?
Jeszcze z innej beczki. Byłam dziś z Paulą w Rybie.
Przystojny barman wita się z nami słowem "Cześć" zamiast "Dzień dobry" :3
Aaaaaah.
Nie dla psa kiełbasa.
Tym bardziej tak apetyczna i z tatuażami.
Jutro chyba pójdę na basen z siostrą i jej koleżanką.
Trzeba się rozruszać.
W wakacje mamy jechać nad morze, znów kurwa.
Dlaczego nie góry?
Bo są leniwymi chujami i nie chce im się łazić.
Wolą się położyć na kocyku i sączyć piwo zagryzając kiełbachą s grila.
Kocham moją rodzinę, ale dlaczego zawsze ma być tak jak chcą rodzice?
A, zapomniałam.
Bo to oni płacą.
"A jak mi się nie podoba to mogę siedzieć w domu."