Gdyński weekend rozpoczął się o godzinie 5.27 gdy odjeżdzałam z Wrocławia Głównego.
Pierwsze spotkanie z morzem bałtyckim od 17 lat. Ogromne pola ciszy, ciszy szumu fal, mew, grudniowego powietrza izimnego pasku. Uspokajające, wyciszające, łagodzące morze. Katharsis.
Niecałe trzy dni wypełnione wielgodzinnymi rozmowami przy kominku, przy whisky z dzwiękami Trójki i padajacym za oknem śniegiem.
Dwie niepełne noce pozbawione snu.
Gdynio, tęknię za tym spokojem. Za ułaskawiającą mocą morza.
_____________________________________________________