Co za sympatyczny początek dnia. Obudziłam się o 10, nie za wcześnie nie za późno.
Ostatnio mało było wolnych chwil.
Ostatnio mało mnie tu było.
Po wyjściu ze szpitala ( w lutym), trochę się pozmieniało. Nie wiem jak to uporządkować. Jest tego tak dużo, że utrzymanie chronologii jest niemożliwe. Niech zatem zapanuje chaos.
Przypadek Anety wszystkim nam nadszarpał nerwy i kanaliki łzowe. Problem nie do końca rozwiązany ale nie ma tego złego. Półroczny pobyt w Londynie może tylko wszystko polepszyć. Wybieram się do siostry w wakacje ale już nie mogę usiedzieć w miejscu na myśl o tej podróźy.
W tym tygodniu zdałam ostatni egzamin w mojej pięcioletniej karierze magisterskiej oraz oddałam pracę mgr do ostatecznego sprawdzenia przez promotorkę. O tak zaczynam wakacje.
OFF Festival zaczyna się rozgrzewać. Maile, tabelki, mile, tabelki...... dopiero był styczeń a to już za 3 miesiace kolejny OFF. Mam nadzieję, że dostanę wolne w biurze w którym ostatnimi czasy pracuję/praktykuję. Otrzymałam od szefostwa propozycję pozostania na stanowisku księgowej i mam zamiar skorzystać. To wszystko przekładało się na ostatni brak czasu na wszystko. Ale nie dziś. Dziś jest lenistwo, słodkie bo tak długo wyczekiwane. Popołudniu idę na rynek, potem na mały shopping. Jutro koncert z Przemkami. Wreszcie słońce świeci mi w mózg.
No i jeszcze spotkanie z Rydzulkiem po dość długiej przerwie. Było jak zawsze pozytywnie i zabwanie. Wróciłam z głową pełną inspiracji muzycznych. Równie efektywne jak poświętny pobyt w Rzeszowie. Muzyka od jazzu po dance. Objawnienie kulinarne w Matrioshce. Wiele dobrych chwil składa się na ostatnie tygodnie. Może to wiosna a może trochę spokoju wewnątrz.
Teraz czekam na wizytę Krakowa. Czekałam 5 lat poczekam i 2 miesiace.
______________________________________________________________
Piosenki dnia