u mnie jeste bardzo,bardzo źle.jestem załamany.kochałem ją a ona tak poprostu mnie zostawiła.odeszła kurwa.kazała mi wypierdalać.no kurwa.nie wytrzymam tu.znaczysz dla mnie tyle co moja rodzina.ona jest wspaniała cudowna,piękna,słodka.nie moge poprostu.kocham ją teraaz to wiem.nie wiem po czym to stwierdzam,ale wiem to.a ona tak poprostu odeszła.nie moge sie z tym pogodzić.mam nadzieje ze jeszzcze sie nad tym zastanowic.bo jak pomysle sobie,że już nigdy nasze usta się nie pokryją,a jezyki nie dotknął,plakac mi sie chce.to wszystko tak szybko sie stalo.tak szybko zniknełaś.a wraz z tb odeszła cząstka mnie.była moim serduszkiem i tak poprostu zabraałaś je.jedyne pocieszenie to takie,ze jutro wyjeżdżam do wrocławia,nie bede musiał patrzec na ten twój słodki a zarazem chamski uśmieszek skierowany w moją stronę.nigdy nie bylem jeszcze tak zdołowany.musze zacząć życ od nowa,bez niej,bez mojego słodziaka.okej sama tego chciała ja dam jej spokój przeciez nie mozna kochać na siłę.
rano ona mnie obudziła,poszłem do niej.i reszte powinniście znać..teraz sobie siedzę,mule,słucham muzyki,i nie mam na nic siły.moze później wyjde na dwór.ale raczej nie.bede sie pakował.chce z tad uciec jak najdalej,
"Nie chcieliśmy takiego zakończenia, chcieliśmy żyć. Ten świat nie ma miłości, ten świat umiera, ten świat na nas nie zasłużył, dlatego musimy odejść. Nasza historia już została opowiedziana, my odchodzimy, a wy zostaniecie. Zabijacie się powoli sami o tym nie wiedząc. To wy jesteście salą samobójców."