Zdjęcie z pamiętnego ogniska u Agaty.
Był to ciężki tydzień, ale zarówno bardzo urozmaicony.
Wczoraj spotkanie z najbliższymi było niczego sobie. No i Karina jeszcze nas odwiedziła :). Ale cóż, musiało się tragicznie zakończyć (kara) -> of course my parents :/.
Dziś panowie siatkarze dali ładny popis. Mam nadzieję, że złoto po 26 latach znowu będzie. I niech Fracja wygra z Rosją! Ale kurde :( nie zobaczę swoich panów siatkarzy. I to długo...
Wiesz, lubię wieczory. Lubię się schować na jakiś czas i jakoś tak nienaturalnie, trochę przesadnie pobyć sama. Wejść na drzewo, patrzeć w niebo. Tak zwyczajnie.