Ponoć pisanie o swoich problemach pomaga nam samym.
Otóż ja uważam, że nie. Rozpamiętujemy swoje błędy, rzeczy które raniły nas psychicznie.
Zadajemy sobie coraz częściej i bardziej uporczywie "CO JEST ZE MNĄ CHOLERA ŹLE?! "
Przez ludzi stajemy się zamknięci, bo im będąc w większym tłumie tym bardziej czujemy się samotni.
Większość z nas wierzy w miłość ale nie umie jej zdefiniowac, ale tak naprawdę mamy o niej wyobrażnia takie jak w bajkach :
- przystojny mężczyzna, dobrze zbudowany, wysoki
- piękny kolorowy świat, gdzie każdy lubi każdego wzajemnie i nikt o nikim źle nie mówi
- miłość która wzrasta i wzmacnia się wraz z pierwszym pocalunkiem
- my, piękne kobiety śpiewające z radości, że spotkałyśmy księcia ...
A jak wygląda miłość w rzeczywistosci?
- Dwojka ludzi, którzy dzielą wspólnie czas na wzlotach i upadkach często nie wiedząc czy to ich uszczęśliwia czy też nie.
Ludzie nawet nie umieją zdefiniować miłości, dlaczego? - Bo nigdy nie poczuli miłości - A dlaczego nie poczuli? - Bo jej nie ma.
Łatwa i prosta odpowiedź. Po prostu miłość nie istnieje poza bajkami. A wszyscy wiemy że bajka nie zawiera niczego realnego.
Więc na pytanie "co jest ze mną źle?" - odpowiadam sobie - "jestem po prostu inna niż inni ode mnie tego wymagają"