to absolutnie przerażające jak czas zmienia wszystko w nas, o nas, dookoła nas, Jednego dnia jesteś na szczycie, drugiego dnia jesteś nikim. Tracisz tożsamość, przynależność, dom. Nikt Cię już nie zna, wyrzutek społeczny nie wart splunięcia, Izolda? nie, nie pamiętam.
Powoli zapominam sama o sobie. Z lustra patrzy jakaś obca osoba o pustych, pozbawionych emocji oczach. Nie znam. Pamiętam kogoś kto zawsze kochał życie, kochał ludzi, śmiał się i był dla innych oparciem. W niczym nie przypominam już tej postaci. Ona żyje już tylko w baśniach. Umarła choć przecież dalej ma puls.
Jeśli kiedykolwiek myślałam, że jest chujowo to bardzo sie pomyliłam. Ten rok pokazał mi że słowa "gorzej być nie może" to w zasadzie rzucone wyzwanie dla wszechświata. Nie może? haha potrzymaj mi piwo... Pozostaje być wdzięcznym, że przetrwałam burzę. Ale już wiem, że każde najmniejse poczucie radości zostaje natychmiast surowo ukarane. Przepraszam, już nigdy więcej. Nie wiem w którym momencie los zrobił sobie ze mnie piniatę. Pewnie był jakiś moment zwrotny ale przegapiłam go. Silly me.
---------------------------------