Gwoli przypomnienia.. ŻYJĘ.
Zamilkłam może i, na jakiś nie określony żadną ustawą czas,
ale to było zdrowe. Potrzebowałam niespełna roku, by się obudzić.
Gdzieś musiałam znaleźć budzik i kupić doń baterie.
Wystarczyło, że wsiadłam w autobus.
W dniu dzisiejszym jestem w najszczęśliwszym, najdojrzalszym, i ostatnim związku mojego żywota.
'..mimo żem młoda, upartam jak kłoda,
i pewnam jednego, że nie chcę innego.' BIN.
Nie zdążyłam mrugnąć powieką, a zleciało 5 miesięcy..
A Zatem obecnie jestem przeszczęśliwa. Naprawdę, więcej mi do samospełnienia,
nie trzeba. Bawi mnie tylko wspomnienie początkow,
gdzie codziennością było westchnienie znajomych mego lubego,
bądź moich, typu .. : 'Tydzień wam daję, góra tydzień. Zderzenie dwóch światów, w żadnym filmie się dobrze nie kończy.'
Wróżbity się cholerne znalazły! Znachory rodem z Warcrafta!
Tylko dupa z wami bo wszyscy teraz odwrócilście kota ogonem ;)
Pomijając kwestię jednak kotów wspak..
Wyszłam ze szpitala po dwoch tygodniach i prezentuje się to następująco:
mam padaczkę.
ale żyję :D
ekipa ze szpitala to już swoją drogą jaka jest i będzie. :)
a w życiu....
Ino Nadrabiam cholerne zaległości w budzie, odwiedzam szpitalną elitę, rodem z serialu Niania..
Dłubię przy skuterze z Danielem, piję w plenerze i truję się lekami. W Wielkiem Skrócie.. :)
.hasta la vsta.