No i w mordę jeża. Miały być nowe zdjęcia i oczywiście nie ma.Więc jest stare :P Ja i mój pech - zawsze idziemy w parze.
Powiem Wam w co wierzę.
Nie wierzę w Boga
Nie wierzę w żadną miłość, przyjaźń, nic w tym stylu.
Nie wierzę w przepowiednie, horoskopy, ani łańcuszki.
Wierzę... Właśnie - w co ja wierzę?
W moje miejsce na ziemi. Ono jest gdzieś daleko. Ale jest to moje miejsce - tylko moje. Są tam ludzie, którzy nigdy nie zdradzają, nigdy nie odtrącają, nigdy nie krzyczą, chyba że z radości.
Wierzę, że to miejsce jest. Że ci ludzie tam są.
Ale czy kiedykolwiek będzie mi dane tam dotrzeć?
Wiem, żałosna jestem. Zupełnie nie umiem tu żyć. Nie umiem pojąć tego świata. Nie mogę się przyzwyczaić, że to martwy punkt. Że trzeba się cieszyć tym bagnem, które jest, bo nic innego nie będzie.
Sorry, odbija mi. Przepraszam Was, że jestem taka self-centered i w ogóle. Po co ja Was przepraszam... przecież wszyscy tacy jesteśmy :(
Wybaczycie? :)
PS. Nie mam doła. Ja mam tak codziennie, tylko Wam tego nie mówię :)
PS2: Pozdro dla Ani i Karolki, do i dla wszystkich sis.