Dziś pogrzeb. Już po. 23:00 to oczywiste.
Człowiek i już ciało.
Jak wszystko zmienione, ale nie bylam przyzwyczajona do tego jej ciała.
Pamiętałam te serdeczne listy, coś czego nie robi się już dziś, chyba że jest się kimś jak ona.
Lub jak ja. Bo ja przecież też je pisałam. To swego rodzaju wyjątkowość, bo tego już nie ma. Ja mam listy.
Mam listy, opisane zdjęcia. Cząstkę pamięci. To nie te 2622815 znajomych na facebooku. To więcej. Ta wiadomość zupełnie mnie nie ruszyła, mama zadzwonila zapowiadając coś, co może mnie przerazić. Ona nie żyje, Daria. Ale ja powiedziałam: ok, po czym zmieniłam temat w rozmowie z przyjaciółmi. A jednak płakałam, choć wiem, że będzie jej lepiej.
To trudne, kiedy myślę, że ludzie postrzegaja mnie inaczej, niż jest. Facebook? To nie ja. Jestem Daria, to ja. Co ma do tego facebook? Na facebooku zalożę sobie konto: pies. Jestem psem? Ludzie są zbyt stereotypowi. Zbyt mało o mnie wiedzą, choć w sumie świadomie to robię. Niech żywią się czym widzą, będą syci. Prawda niestety nie jest sycąca, choć straszna.
Boje sie tej operacji, ale jesli musi tak być...