bo tam są zajebiste zachody słońca oglądane wraz z Kondziem.
bo dla niego mogę byc smutna i wesoła. i to on (jako jedyny chłopak) rozumie co czuję.
ma nuty, po których ryczę albo działam wbrew sobie.
to on świetnie prowadzi gokarta, nosi mi zakupy i daje bluzę.
ufa mi, dając swój telefon w moje dwie lewe ręce.
razem ze mną wygrywa w kenta przeciwko czuczowi i szatkowi.
bo to głównie dzięki niemu wyjazd było znośny.
Maju, brakowało nam ciebie.
dopiero dzięki rozmowie z tobą znalazłam w sobie niezliczone pokłady samoregeneracji ;*
gołąbeczki moje- uważajcie do cholery na słowa. ile ja wam to mogę mówic?!
ty natomiast jak zwykle mnie ranisz nie wiedząc o tym.
jeden twoj usmiech i jestem wesoła. jedno twoje złe słowo - zgorszona tobą.
teraz wrocimy do rzeczywistości- ty olewsz mnie, ja olewam ciebie ?
to nie jest przyjaźń, 'kochanie'. powiedz mi w końcu prawdę.
ludzka natura jednak nie ma granic. głupota i chęc bycia "fajnym"- zwłaszcza.
od Konrada
pani psycholog ma wolne terminy.