Wiem, że jest Wigilia i powinnam rozsiewać wokół ciepłą, świąteczną atmosferę, ale nie mam na to najmniejszej ochoty,
bo siedzi we mnie pewna rzecz, jak drzazga mnie denerwuje i nie daje normalnie funkcjonować.
A mianowicie: dlaczego mam rezygnować z czegoś dla kogoś, któ nie poczyna zupełnie żadnych wyrzeczeń dla mnie?
Po co, ja się pytam?
Dlaczego mam ograniczać siebie, by w oczach innych być tą 'dobrą' ?
Przecież to jest bez sensu!
Jeżeli nie będę akceptowana przez kogoś razem ze swoimi wadami, to macham mu środkowym paluszkiem.
A dlaczego?
Bo życie w klatce, lub pod kloszem to nie dla mnie.
Wyobrażacie sobie jastrzębia w klatce? No właśnie, długo nie pożyje.
Ze mną jest tak samo.
Mogę kogoś lubić, nienawidzieć, kochać... Ale nie swoim kosztem.
Inni zdjęcia: ... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24... maxima24. unukalhaiMłoda magnolia kwitnie... halinam1434 akcentova4 / 4 / 25 xheroineemogirlxDzieciak suchy1906