Marto dziękuje za dziś < 3
jutro pogrzeb, i nauka.
a na niedziele zostałam zaproszona do Wisły czyli się bawimy < 3
Byliśmy inni, mieliśmy inne pragnienia, potrzeby, czego innego oczekiwaliśmy od życia. Różniliśmy się nawet w takich błahych sprawach jak ulubione filmy czy muzyka. Jednak gdy byliśmy razem to wszystko stawało się tak do siebie podobne, że nie pamiętaliśmy już które marzenia należą do nas samych. Nie da się tego wytłumaczyć, może ktoś pomyśli, że to niemożliwe i ja się oczywiście z nim zgodzę ale nigdy nie powiedziałabym tego przy nim. Przy nim to słowo nie istniało. Nie było słów: niemożliwe, nie istnieje, nie dam rady. - myślałaś kiedyś o tym żeby tak po prostu zniknąć? powiedział zostawić klucze tam gdzie zawsze je zostawiasz, nie zamykać za sobą drzwi i zniknąć&- żeby uciec? - nie, po prostu zniknąć, ucieczka nic nie zmienia, problemy nadal istnieją, nie zapominamy o nich, jesteśmy tylko trochę dalej&Tego wieczora zrozumiałam co ma na myśli. Staliśmy pod gwiazdami, tak po prostu bez zbędnych słów& staliśmy przytuleni i znikaliśmy razem ze świata. Przez te kilka minut po prostu nie istnieliśmy. Zostawialiśmy nasze sprawy, problemy, nasze słabości. Było tak za każdym razem kiedy trzymał mnie w ramionach. Liczył się tylko on. Tylko to, że tu jest. Nie pragnęłam niczego więcej...