strzepuję z mej głowy
strzępy balonu tego
którego wypełniliśmy ciszą
tak wiele słów
tak skromne nasze usta
tak pochopne nasze ręce
tak nieśmiałe spojrzenia
rąbię drewno
mówisz
podziękujmy
dotknęłam
ciągle łatam
ten żywy obraz
kwarc stopu
zatopił się w paznokciach
ogranicza to ruchy
wypełnia knot
podaj zapałki