Żyjemy na pełnych obrotach.
Wczoraj świetny wieczór/noc. Chill, gitarka, dużo śmiechu. Najgorzej było wstać z rana... i jechać na wycieczkę rowerową z klasą. To była dopiero misja.
Końcówka tygodnia zapowiada się lajtowo. Tyle dobrego.
Możecie pytać: