anarchia.
mwhahaha. xD
w zasadzie to od wczoraj nie chce mi się jeść.
i nie to, że mi się nie chce. tak jakby nie
mam miejsca, żeby wcisnąć w siebie cokolwiek.
i w ogóle. niby jest lepiej, a jednak nie.
ee. do dupy. wiem narzekam. ale co mam robić?
"Czas
Nie leczy ran
Świat
Do wesela się zagoić miał
Niby jest bezpieczniej a jednak czegoś brak
W tym toksycznym bałaganie ani my ani wy
Nie mamy szans, nie mamy szans...
Nic tu po nas nie takiego
Nic tu po nas nic wielkiego..."
happysad.